Jest emitowany na HBO serial „Gra o Tron” sezon II. Serial ten poprzedzała potężna fala reklamowa. Powszechnie mówi się, że jest to stosunkowo drogi w produkcji (a co za tym idzie winien być olśniewający wizualnie) produkt.
Skłamałbym gdybym powiedział – nie podoba mi się. Podoba, a jakże. Ma sporo plusów ale nie o plusach tego powszechnie omawianego wg. linii pełnego zachwytu serialu chciałem napisać.
Ma on także niestety pulę minusów. I to przywodzących mi na myśl polski sposób produkcji „Wiedźmina”. Minusy te to:
-
Widać w każdym odcinku, że brakło pieniędzy i to prawie na wszystko. np. Wysiada na nabrzeże syn króla woła do kogoś daj mi konia bo jestem dziedzicem tych ziem” - zagadnięty robi zdziwioną minę (dla mnie naturalną) samozwańczy dziedzic wyglądem przywodzi na myśl zwykłego (może zamożnego) podróżnika. W tej jak i wielu innych scenach uczestniczą jedyni ci co muszą. GDZIE STATYŚCI TŁA?! Przykładem, że się da, jest stary Robin Hood – małą kasą i kilkunastoma statystami tworzono tam całe ŻYWE tło. Świta istniejący.
-
Krajobrazy, sceny pokazujące plener – wielkość – występują, a jakże, ale nie dają rozmachu to już w „Xenie Wojowniczej Księżniczce” było więcej różnorodnego krajobrazu. To takie sceny pokazują wielkość świata i jego różnorodność.
-
Serial korzysta z fabuły książkowej i wspaniałych dialogów. Z powodów oczywistych część wątków jest pomijana, a część spłaszczana (okrutne prawo adaptacji filmowych) ale wywalenie prawie wszystkiego i sprowadzenie całej rzeczywistości świata do Freudowskiej wizji – że wszelkie decyzje i działania wynikają z żądzy cielesnych, a ukazywanie nowych wątków, nakreślanie zwrotów akcji itd. poprzez scenyłóżkowo/burdelowejest dla mnie zwyczajnie niesmaczne.
Swego czasu czytałem książkę, której adaptacją jest ten serial. Jednym z jej plusów było dla mnie min. to, że bohaterowietakżekierowali się /ulegali/ żądzami cielesnymi, uprawiali sex, bywali w burdelach. Tak to było jednym z atutów tej książki ale dlatego, że ci bohaterowie robili toTAKŻE, a nie przede wszystkim i prawie tylko to!
Może teraz jest taki TRYND – jak mawia jeden mój znajomy?
Może to się po prostu lepiej sprzedaje?
Może „cycki” są tańsze niż większy nakład pracy koncepcyjnej?
Pewnie wszystko po trochu :(



Komentarze
Pokaż komentarze (1)