babilasy babilasy
171
BLOG

Szekspir dla ziomali

babilasy babilasy Polityka Obserwuj notkę 0

Jak wiadomo Szekspir wielkim poetą był. W kręgach kultury brytyjskiej słyszy się wręcz niekiedy, że jeśli jakiegoś aspektu świata nie odnotowano ani w Biblii, ani u Szekspira, to z pewnością nie istnieje. Nie-brytyjczycy mają jednak nad rodakami Barda pewną przewagę – tłumaczenia. Dramaty tłumaczono w ciągu wieków wielokrotnie, by tu wymienić - przenosząc sprawę na grunt polski – Józefa Paszkowskiego, Macieja Słomczyńskiego, Leona Ulricha, Stanisława Barańczaka. Wychodząc od tej samej poetyckiej materii, tłumacze decydowali się na uwspółcześnianie bądź archaizowanie języka, podkreślali istotne ich zdaniem elementy itp.

 

Szczególnie nośnym mitem szekspirowskim jest Romeo i Julia. Tragiczna historia nastoletnich kochanków ze skłóconych rodzin ma w sobie coś fascynującego, oddziałującego na odbiorców w każdej epoce. Ostatni projekt wydania po polsku ekranizacji sztuk Szekspira zrealizowanych przez BBC rozpoczyna właśnie Romeo i Julia, pewnie po głębszym namyśle w redakcji Wyborczej. Nie dziwi więc specjalnie zawłaszczenie tego mitu przez popkulturę – od nieortodyksyjnych inscenizacji i ekranizacji przenoszących konflikt w różne środowiska do przeróbek operowych (Gounod) czy musicalowych typu West Side Story czy najnowsze dzieło Janusza Józefowicza. Mamy więc walki białych z czarnymi, Latynosów z Irlandczykami, Żydów z nazistami, skinów z punkami, czy co tam kto jeszcze wymyśli - na których tle rozgrywa się zakazana miłość. O ile rzecz dzieje się na deskach scenicznych, inscenizatorzy stawiają sobie za cel przybliżenie klasyki szerokiej publiczności wyłącznie w sferze wizualnej, oddając szacunek językowi tragedii.

 

Wszystkie te pozornie obrazoburcze zabiegi to pestka w porównaniu z tym, co ostatnio co chwila serwuje nam telewizja. Niemal równocześnie z edycją Romea i Julii BBC na małe ekrany trafiła reklama, która jak rzadko doprowadza mnie do białej gorączki i rwania sobie włosów z głowy. Reklamowany jest jakiś preparat przeciwkaszlowy dla dzieci. Scenka pokazuje dziewczynkę najwyraźniej uczącą się roli Julii do szkolnego przedstawienia. Sam pomysł, aby pierwszym klasom podstawówki serwować tragedię Szekspira jest dość dyskusyjny (ale przyznam się, że w tym wieku pasjami pochłaniałam pokazywane niekiedy w telewizji właśnie te wzowione na płytach dzieła wszystkie BBC).

 

Na początku dziewiętnastego wieku w Anglii niejaki Thomas Bowdler wydał własną redakcję dzieł stratfordczyka pt Family Shakespeare. Jak można się domyślić, wszystkie treści uznane za nieodpowiednie obyczajowo zostały bezlitośnie ocenzurowane. Takiego też Szekspira wystawiać będzie chyba szkoła naszej reklamowej dziewczynki – obowiązkowo musi być happy end. Wybaczyłabym jeszcze to nachalne „ratowanie” kochanków, to w sumie ludzki impuls dążyć do szczęśliwego zakończenia ulubionych historii, nawet za cenę utraty części ich mocy i znaczenia. W kontekście reklamy ładnie się to wiąże ze szczęśliwym wyleczeniem kaszlu, grożącego małej aktorce pozostaniem w łóżku w dniu premiery. Może tylko skrzywiłabym się lekko na deklamację: „i żyli DUGO i szczęśliwie WERONIE” (sic – tam nie ma ł ani drugiego w) – z taką dykcją nosi się halabardę.

 

Ale główną atrakcją szekspirowskiej reklamy jest nowe tłumaczenie klasycznego dramatu. Dziewczynka ćwiczy rolę, ojciec podrzuca jej tekst innych postaci.

- Romeo, moje serce ku tobie ucieka.

- Julio, ojciec temu nierad i ciągle się wścieka.

- Wkrótce zrozumie (tu kaszel przerywa przyszłej aktorce, za którą kwestię kończy matka)

- ...potęgę uczucia.

 

Kolejny strzępek autobiograficzny – pracę magisterską pisałam o teatrze elżbietańskim. Więc tego rodzaju tłumaczenia, ładowane raz po raz do głowy telewidzów pod pozorem reklamowania syropku doprowadzają mnie do rozpaczy. Mamy tu połączenie najgorszego asortymentu kiczu (serce ku tobie ucieka) i ziomalskiej nowomowy (ojciec się wścieka), wymieszane z topornym archaizmem (ku tobie, ojciec temu nierad). Dziecko, a pewnie i co mniej wykształcony rodzic, skojarzy sobie Szekspira z niechlujnym, blokerskim językiem połączonym z ckliwą treścią. Do pełni obrazu brakuje tylko soczystego przekleństwa. Proponuję więc uzupełnienie poetyckiej frazy o ostatni wers (może go wygłosić uzdrowiona dziewczynka): a teraz zap....aj po gumę do żucia. Wtedy wszyscy, już od małego, pokochają Szejkiego. Joł.

babilasy
O mnie babilasy

Lubimy koty i podróże. Bardziej jednak podróże, dlatego koty trzymamy u teściowej. Lubimy też operę, ale ona nie przeszkadza nam w podróżach. Wręcz przeciwnie. Ponieważ lubimy podróże - ewakuowaliśmy sie na blogspot. Skype: michal.babilas Skype: dorota.babilas GG: 1670265 Get your own Box.net widget and share anywhere!

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka