Koryfeusze PiSu mają to do siebie, że lubią być obrażeni. Ostatnio najczęściej obraża się minister Ziobro. Po interwencji antyterrorystów w mieszkaniach rodziny Czarzastych (nota bene fakt, że Czarzasty junior pracuje jako barman chyba nie do końca potwierdza tezę, że czerwoni porozmieszczali rodziny na przeróżnych super - synekurach) minister Ziobro stwierdził, że sugestia, że mógłby mieć cokolwiek wspólnego z tą sprawą narusza jego dobra osobiste. No dobra. Prokurator generalny RP nie ma i nie może mieć nic wspólnego z działalnością policji w Polsce. Kto myśli inaczej narusza dobro Ziobry. No dobra.
Ale to nie koniec. Nabzdręgolił się ostatnio pewien radny (akurat z PiSu, ale to tutaj nieistotne) w Zielonej Górze. Jak go zabierali do wytrzeźwiałki, to krzyczał, że zna Ziobre. Ziobro natomiast się obraził supozycją, że zna się z pijakami i polecił prokuraturze wszczęcie postępowania przygotowawczego ("w sprawie powoływania się na znajomość z Ziobrem").
Oświadczam na trzeźwo: nie znam ministra Ziobry i nie chcę go poznać. Mam jednocześnie nadzieję, że oświadczenie moje nie obraża ministra Ziobry. A jeśli jednak tak, to w ramach programu "Tanie Państwo" sam przeprowadzę postępowanie przygotowawcze w tej sprawie. Bez naruszania dobra Ziobra.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)