Od jakiegoś czasu funkcjonuje w mediach kategoria "infotainment" czyli mieszanka wiadomości z niskiego lotu rozrywką. Oglądając czy czytając dzienniki dojść można do konkluzji, że IV RP jest tworem popkultury. Tworzy się i rozdmuchuje coraz to nowe afery medialne, odwracające uwagę od rzeczywistych problemów kraju.
Najnowszym pomysłem jest zaserwowanie publiczności politycznego Big Brothera. W gabinecie Gudzowatego urządzono pokój zwierzeń, do którego chętnie przychodzą sfrustrowani politycy wylać swoje żale. I tak jak dawniej cała widownia była uświadamiana, co Gulczas myśli o Manueli i na odwrót, tak teraz rzucono na pożarcie garść plotek z salonów ancien regime. Teraz wszyscy są oburzeni, nisko fruwają epitety (kretyn, zdrajca, buc nadęty), bo oczywiście po rewolucji moralnej nikt już przecież nie obmawia kolegów.
Każde środowisko (muzycy, aktorzy, naukowcy, hodowcy trzody chlewnej) funkcjonuje w tym względzie dość podobnie. W sprzyjających warunkach większość ludzi zaczyna "obrabiać tyłki" mniej lubianym wspólnym znajomym. Tylko, że najczęściej nikt tego nie nagrywa i nie upublicznia. Bo i po co. Środowisko będzie funkcjonować tak jak funkcjonowało, niezależnie od tego co kto nakłapie dziobem.
Oczywiście, że Oleksy dał się głupio złapać w konfesjonale zaopatrzonym w megafon. Ale przecież 'cosi fan tutti'. A świętoszkowate głosy oburzenia to jeszcze większa żenada niż to co Oleksy nagadał Gudzowatemu.
Serdecznie,
Babilasy


Komentarze
Pokaż komentarze (7)