kańczuga. Byt to rzemień twardy, innym rzemieniem tęgo opleciony, na
trzonku drewnianym osadzony, na łokieć długi, jak cepy chłopskie
składany. Kańczugiem nie bito w gołe ciało, które by kaleczył, ale przez
suknie, a przynajmniej przez spodnie, a i tak, silno przyłożony, dosyć
bólu zadawał. Znajdowały się atoli tak twardego ciała dzieci, że
kańczugowe plagi w gołe ciało wytrzymowały bez naruszenia skóry, tylko
sinymi dęgami się karbującej; i którzy mieli tak twarde ciało, byli też
pospolicie równie tępych zmysłów: nieukowie, niechlujowie, na wszystkie
przykrości wytrzymali. Jeszcze był jeden rodzaj kary w szkole
parochialnej, i ten mało gdzie używany. Kiedy który chłopiec pobliższych
wedle siebie zapachem nieprzyjemnym poczęstował, tedy oskarżony musiał
się sam dobrowolnie położyć na stołku na środku szkoły wystawionym; tam
każdy współstudent zdjąwszy bot z nogi uderzył go raz cholewą, i to była
kara wstydząca, nie boląca, występkowi równa."


Komentarze
Pokaż komentarze (2)