Jestem zdecydowanym zwolennikiem decentralizacji Polski i jak największej samorządności i autonomii regionów. W tym sensie jestem przeciwnikiem centralistycznego PiS i pomysłów Jarosława Kaczyńskiego. Uważam, że skrucenie drogi decyzyjnej i przebiegu pieniądza tylko może nam pomóc, a transfery pieniędzy z jednych regionów do innych powodują tylko, że tamte uboższe regiony nie szukają własnej ścieżki rozwoju zadawalając się życiem z dotacji.
Z drugiej strony dobrze rozumiem, że postulaty RAŚ nie są podnoszone aby naprawić Polskę, ale w opozycji do Polski. Z przykrością patrzę, jak narasta resentyment Ślązaków do Polski. Za to co zrobiła ich regionowi komuna, obwiniana jest Polska jako całość. Zadziałało całe 50 lat warunków, kiedy to w Niemczech można było szukać tylko awansu materialnego. Po prostu identyfikacja z Niemcami jest (była) korzystna. Inny czynnik, to wyniszczenie poropolskich elit śląskich w czasie drugiej wojny światowej i po niej. Kundlizm, który dotyka elity ogólnopolskie, dotyczy też elit regionalnych. Ja to wszystko rozumiem, ale nie oznacza, że aprobuję. W tym sensie Jarosław Kaczyński ma rację. Istotnie, ich postulat narodowości śląskiej i autonomii jest antypolski, bo skierowany przeciw państwu polskiemu.
Wniosek z tego, że czeka nas dużo pracy nad odzyskaniem Ślązaków dla Polski. A najkrótsza droga ku temu, to zbudowanie silnej i bogatej Polski, która będzie przyciągała, a nie odpychała.
Ps. Zabawne są czasem kwestie autoidentyfikacji. Np. moja daleka rodzina ze Śląska - wszyscy mówili po polsku, tzn. po śląsku, gwarą, ale na moje ucho mieszczącą się w gwarach polskich, natomiast uważali się za Niemców. W końcu wyemigrowali. Kiedy byłem u nich w Bawarii, to jedyny rodowity Niemiec, którego spotkałem w miejscu ich zamieszkania, to też był Ślązak i mówił bardzo ładnie po polsku ;-) Reszta to byli Rosjanie, Rumuni, Turcy...


Komentarze
Pokaż komentarze (4)