36 obserwujących
524 notki
444k odsłony
1271 odsłon

Plusy dodatnie i plusy ujemne 500+

Wykop Skomentuj59

Deklarację złożyłem, czekam na gotówkę – to podstawowy plus 500+. Ale wiadomo, że każde przedsięwzięcie państwowe generuje określone koszty, a także efekty niezamierzone.

Minusy 500+ określić raczej łatwo: wzrost biurokracji. Trzeba te wszystkie deklaracje przetworzyć, przeczytać, sprawdzić, wypłacić itd. itp. Na razie wygląda na to, że udało się to jakoś ogarnąć – sukces. Ciekawe jakim kosztem dodatkowym?
Druga sprawa to same koszty – zastanawiamy się, czy aby budżet wytrzyma?
Trzecie efekt – czy nie będzie tak samo jak na Zachodzie, że pomoc socjalna dla rodzin napędzi nie wzrost populacji polskiej, ale imigranckiej?
Istotne jest też uzależnienie wielu rodzin od garnuszka państwowego. To może mieć różnorakie negatywne skutki, ale z drugiej strony nie aż tak wielki. Mamy tu do czynienia z układem – kasa za dziecko, a więc nie jest to rozdawnictwo tak po prostu, państwo płaci za spory wysiłek fizyczny i życiowy.

„Plusy dodatnie” są dosyć oczywiste. Jesli potraktujemy 500+ jak zwrot zapłaconego w ten czy inny sposób podatku, to wreszcie, od wielu lat, nastąpiła solidna ulga w opodatkowaniu. Efektem może być wzrost gospodarczy i wzrost wpływów podatkowych. Nie trzeba być guru ekonomii, żeby odgadnąć, że jesteśmy po spadkowej stronie krzywej Laffera (czyli zmniejszenie opodatkowania spowoduje wzrost wpływów).

Kolejny skutek, połączony z poprzednim, to wzrost gospodarczy na prowincji. 500+ to może być potężny zastrzyk pieniądza tam, gdzie w sklepie normalną praktyką było „branie na zeszyt”. A to z kolei może spowodować powstanie nowych miejsc pracy i nowy impul rozwojowy.

Pytanie za 100 punktów, czy 500+ będzie skutkowało faktycznie zwiększeniem się populacji? Tego nie wiem, ale są pewne szanse. Na pewno 500+ nie przełoży się na dzietność w miejskiej klasie średniej, a jeśli nawet to w niewielkim zakresie. Przypuszczam, że w tym segmencie społeczeństwa podstawową rolę w ograniczeniu dzietności odgrywa styl życia, przyzwyczajenie do wygodnego spędzania czasu i programowe niewdrożenie młodych kobiet w rolę matki. Kobieta całe życie uczy się do pracy zawodowej, więc przyjęcie roli naturalnej jest dla niej wielkim ciężarem, wkroczeniem na terra incognita.
Co innego wśród ludzi uboższych i na prowincji. Tutaj może zajść kilka ciekawych zjawisk. Może się okazać, że bardziej opłacalne od przysłowiowego siedzenia na „kasie w Biedrze”, jest zajmowanie się swoją własną 4 dzieci. 1500 PLN to mniej więcej tyle, ile na czysto może zarobić pracownik na prowincji i to wszystko w dodatku nie wychodząc z domu, nie bujając się z szefem - idiotą, zajamując się własnym domemi własnymi dziećmi. Przypuszczam, że dla wielu kobiet może być to bardzo kusząca alternatywa wobec mało satysfakcjonujacej pracy (i to nawet dla kobiet po studiach). Zakładam więc, że 500+ może przełożyć się na odnowienie klasy ludzi ubogich, z prowincji, która stanowiła o sile napędowej polskiej demografii.
Główną bolączką społeczeństwa polskiego po 90 roku jest niestabilność sytuacji rodziny. W czasach gospodarki pańszczyźnianej, rodzina chłopska, choć nie miała wielkich szans na dorobienie się, to miała zapewnioną podstawę egzystencji. Po uwłaszczeniu podobną rolę stabilizatora stanowiły małe gospodarstwa rolne. Ich udział w rynku był niewielki, ale udział w „produkcji demograficznej” pokaźny. Wręcz jednem z podstawowych problemów przedwojnia było ukryte bezrobocie na wsi, przeludnienie karłowatych gospodarstw itd. Ten problem mamy „z głowy” dzięki imigracji do miast i emigracji do UK. Dochód z gospodarstw rolnych był na tyle mizerny, że nie mógł spełnić aspiracji głodnego bogactwa społeczeństwa w latach 90. Stabilizacja, jaką dawała ziemia, przestała wystarczyć. W ten sposób baza demograficzna Polski, jej siła napędowa została mocno naruszona. Być może dzięki 500+ uda się spowodować nowy zasiew demograficzny, skutkujący pozostaniem w małych miasteczkach i na wsi ludzi, których ambicje w zarabianiu pieniędzy nie są bardzo duże, możliwości awansu ograniczone, a oczekiwania co do stabilizacji ich sytuacji życiowej większe niż chęć podjęcia ryzyka. Program ten może być nowym źródłem stabilności życiowej, na miejsce opieki pana feudalnego czy małego gospodarstwa. Jeśli dzięki temu programowi dzietność zwiększy się na prowincji i odnowiona zostanie baza populacyjna Polski – czyli warstwa ludzi ubogich, o mniejszych aspiracjach życiowych co do kariery i poziomu życia, ta warstwa, która została na Zachodzie Europy przez bezrozumną i rabunkową politykę demograficzną anihilowana - to będzie to wielka zasługa obecnego rządu, dzięki któremu przejdzie do historii.

 

Wykop Skomentuj59
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale