61 obserwujących
550 notek
811k odsłon
  3444   5

Otwiera się szansa dla Polski - wykorzystajmy ją!

   Związek Radziecki (piszę po polsku, nie po rosyjsku) dostarczał hitlerowskim Niemcom potrzebnych im surowców o znaczeniu militarnym. Niemieckie czołgi wykonane ze stali uzyskanej z rud metali sprowadzanych z ZSRR (żelazo, chrom, mangan itp.), jeździły na paliwie pozyskiwanym z ropy wydobywanej ze złóż Baku, niemiecki chleb wypiekano w dużej części z ziarna sprowadzanego z ZSRR.

   Z drugiej strony Niemcy dostarczali do ZSRR zaawansowane technologie wojskowe (np. licencje na produkcję samolotów (Bf-109, Ju-88 itp.), plany okrętów oraz silników itp.:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Radziecko-niemiecka_umowa_handlowa_(1940) 

    Łącznie wartość dostaw surowców z ZSRR do Niemiec wynosiła w 1940 r. około 800 milionów ówczesnych marek, czyli prawie 1700 milionów ówczesnych złotych. Dla porównania cały budżet wojskowy Polski nie przekraczał wówczas 800 milionów złotych, zaś cały budżet II RP (1938/39) nie przekraczał 2500 milionów złotych.

    Uzależnienie Niemiec (i nie tylko Niemiec) od dostaw surowców z Rosji nie jest niczym nowym. Wystarczy wspomnieć, że słynny samolot rozpoznawczy „Blackbird” SR-71 został zbudowany z tytanu wydobytego w Związku Radzieckim (sprowadzonego nielegalnie przez szereg pośredników). Czy to się nam podoba, czy nie Rosja dysponuje praktycznie wszystkimi pierwiastkami z tablicy Mendelejewa i jest (i zapewne jeszcze długo pozostanie) atrakcyjnym dostawcą surowców.

   Z drugiej strony Niemcy od dawna rozwijały naukę i technikę, zaś Plan Marshalla umożliwił im szybką odbudowę potencjału technologicznego po przegranej w 1945 r. wojnie. Dzisiejsza sytuacja, a w szczególności do niedawna bardzo aktywna współpraca Niemiec i Rosji w Europie nieodparcie przypomina tą z lat 1930-1941. Idea „dostarczymy im sznur, na którym ich później powiesimy” wydaja się być wiecznie żywa – a słynny „Nord Stream II” to po prostu jest jej realizacja. 

    Dziś mamy wojnę i inne sprawy schodzą na plan dalszy. Nie zgadzam się z takim podejściem. Wojna to przecież „kontynuacja polityki innymi środkami”, a jej celem „nie jest pokonanie armii wroga, ale osiągnięcie konkretnych celów, zmuszenie go do działania, które chcemy osiągnąć”. Tak przynajmniej twierdził Carl von Clausevitz. Pomimo, że Polska aktualnie wojny nie prowadzi to jednak jest zaangażowana w konflikt Rosji z Ukrainą. Warto zawczasu zastanowić się zawczasu nad tym jak najprawdopodobniej będą wyglądały możliwe do realizacji cele i stosunki Polski z sąsiadami oraz sytuacja po jego zakończeniu.

   Pozycja Rosji nie wynika z tego, kto aktualnie w niej rządzi – po prostu Świat potrzebuje rosyjskich surowców. Zależność od dostaw rosyjskich paliw jest bardzo różna – embargo na import rosyjskiej ropy i gazu oraz węgla właściwie nic nie znaczy dla USA. Sytuacja Niemiec (i kilku innych krajów europejskich) jest zupełnie inna. W wielu przypadkach nie jest możliwa natychmiastowa lub choćby szybka rezygnacja z tego importu – wymaga to przygotowania oraz uzyskania zgody na znaczne zwiększenie się cen energii. 

    Polska dzięki realizowanej polityce jest w dość korzystnej sytuacji – dysponuje własnymi zasobami oraz ma możliwość zakupu paliw kopalnych z wielu źródeł. Może więc w bardzo krótkim czasie zrezygnować zupełnie z importu paliw z Rosji – czego jednak bym nie radził, bo zachowanie możliwości wyboru dostawców bardzo dobrze wpływa na proces negocjacji kontraktów i poziom uzyskiwanych cen. Konieczne jest jednak wyciszenie emocji, ale to będzie bardzo trudne (o ile w ogóle możliwe) jeśli Rosją będzie rządzić ta sama ekipa, co dziś. Niewątpliwie wpłynie również na to postawa innych krajów europejskich oraz członków NATO.

    Niemcy – ich pozycja wynika przede wszystkim z bogactwa i osiągniętego poziomu rozwoju technologicznego. Fakt, że Niemcy dziś prawie całkowicie uzależniły się od importu paliw z Rosji nie będzie miał aż tak dużego znaczenia. Kraj o takich zasobach i na takim poziomie rozwoju technologicznego po prostu sobie w końcu z tym poradzi. Dostał od putinowskiej Rosji poważne ostrzeżenie i nie mam wątpliwości, że pragmatyczni Niemcy wyciągną z tego właściwe wnioski i będą podchodzić z rezerwą do współpracy z Rosją – nawet gdyby ekipa nią rządząca się zmieniła. Drugi raz chyba na „głastnost” się już nie nabiorą. Zaufanie Niemców do dotychczasowego partnera uległo poważnemu nadwerężeniu – i ich nowe stosunki nie będą przez dość długi czas takie same jak dziś. Warto byłoby to wykorzystać – może znacznie łatwiej będzie Polsce zbudować blok państw środkowej Europy wykorzystując przewidywane (choć być może czasowe) rozluźnienie współpracy Niemiec z Rosją. Oczywiście, nie uda się całkowicie zniwelować atutów Rosji (dostępność surowców), ale mam nadzieję, że Niemcy staną się o wiele bardziej ostrożni, co powinno także mieć wpływ na politykę Unii Europejskiej. 

Lubię to! Skomentuj62 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka