61 obserwujących
557 notek
817k odsłon
  693   5

Skąd się bierze prąd?

    Prominenccy przedstawiciele naszych aktualnych władz twierdzą, że PRL tak właściwie nie istniała. Warto by jednak ich zapytać – to skąd dziś się bierze prąd elektryczny? Pewnie z gniazdka w ścianie! Mam wrażenie, że to typowe myślenie naszych decydentów. A tymczasem – choć poniższe fakty nie są dziś poprawne politycznie to:

W XX w. Polska (czyli PRL) intensywnie rozwijała system swój energetyczny:

1962 – uruchomienie elektrowni Turów – moc zainstalowana ok. 1500 MW,

1981 – rozpoczęła pracę elektrownia Bełchatów – moc 5102 MW,

1974 – startuje elektrownia Dolna Odra – moc 1300 MW,

1977 – nowa elektrownia Jaworzno III o mocy 2200 MW,

    Nie obyło się też bez problemów – około 1970 r. podjęto decyzję o budowie elektrowni Opole, targi o jej lokalizację (m.in. protesty ekologów) trwały dość długo w 1980 r. powstała ostateczna wersja projektu, a uruchomienie elektrowni nastąpiło w 1993 r., a po długich sporach jej rozbudowa rozpoczęła się w 2014 r. Obecnie jej moc wynosi ponad 3300 MW.

    W 1971 r. podjęta została decyzja o budowie elektrowni jądrowej o mocy ok. 880 MW, budowę rozpoczęto w 1982 r., a przerwano w wyniku protestów po katastrofie w Czarnobylu. Ukończono jedynie budowę fundamentów oraz towarzyszącej elektrowni szczytowo-pompowej o mocy 800 MW (akumulator energii). 

    Do listy trzeba dodać jeszcze elektrownie Połaniec (1979 r. 1900 MW), Rybnik (1972 r. 1800 MW) i kilka innych, z których większość zbudowano lub zmodernizowano po roku 1960. Do tego dochodzi sporo elektrociepłowni. Niestety dziś nie bardzo wiadomo czy będziemy w stanie zaopatrzyć nasze instalacje w wystarczającą ilość paliwa.

    W okresie 1970-1990 r. w Polsce uruchomiono łącznie 123 bloki energetyczne, a od 1991-2020 jedynie 17 bloków (dane Polskiego Instytutu Ekonomicznego). To te stare elektrownie zbudowane w PRL zapewniają nam choć z trudem bezpieczeństwo energetyczne! Trudno więc mówić więc o rozwoju, lecz raczej należy o porażkach (np. “rozbudowa” elektrowni Ostrołęka). Nagłaśnia się zaś wielkie i kosztowne przedsięwzięcia od Centralnego Portu Komunikacyjnego (powołano oczywiście spółkę – www.cpk.pl ) po odbudowę Pałacu Saskiego (też jest spółka celowa www.palacsaski.pl ) i plany produkcji milionów samochodów elektrycznych. Nomenklatura partyjna ma więc coraz więcej miejsca! A jak wyglądają rządów po 1989 roku, aby zapewnić Polsce bezpieczeństwo energetyczne ?

    Wydobycie węgla drastycznie spadło – w tym roku fachowcy spodziewają się deficytu w wysokości co najmniej 11 mln ton. A co robią politycy? Uchwalają ustawy. Rozwój lądowych farm wiatrowych skutecznie zahamowała „ustawa wiatrakowa”, wprowadzone zmiany rozliczeń postawiły pod znakiem zapytania opłacalność prosumenckich instalacji fotowoltaicznych. Mamy za to (i ciągle zmieniamy) programy: Baltic Power Orlenu we współpracy z kanadyjską firmą Northland Power oraz rządowy program Polski Atom oraz oczywiście Spółkę Polskie Elektrownie Jądrowe z filozofem jako p.o. prezesa. Elektrownię jądrową budujemy więc już od ponad 50 lat. Niezła „fucha” na całe życie. Podobno mają pomóc dostawy norweskiego gazu (Baltic Pipe), ale po wypowiedziach Premiera do Norwegów jakoś cisza o wielkości zakontraktowanego przesyłu. 

    Od kiedy rozwojem Polski rządzą politycy, a nie fachowcy i kluczem do zajmowania stanowisk jest „wiecznie żywa” aktualna nomenklatura partyjna przegrywamy kolejne „bitwy”. Przegraliśmy „bitwę o handel” (warto sprawdzić u kogo codziennie kupujemy i czyje są różne Lidly, Aldi, Auchany, Biedronki, Żabki czy Stokrotki), przegrywamy „bitwę o przemysł”, oddajemy bez walki takie już rozpoznawalne jako polskie marki jak „Solaris” czy „ZELMER”. Co z tego, że produkujemy produkty i podzespoły na potrzeby gigantów – o tym nikt nie wspomina. Dla większości europejczyków (i nie tylko) produkowany w Tychach Fiat 500 jest samochodem włoskim, Toyota z silnikiem z Jelcza japońskim, a Skoda czeskim (pomimo, że należy do koncernu Volkswagena). 

    Symbolem rozwoju polskiego przemysłu i realizacji ambitnych planów chyba na długo pozostanie rdzewiejąca „stępka”. Nawet pamiątkową tabliczkę przymocowaną przez Premiera Morawieckiego ktoś podprowadził... Może warto wrócić do nieco zmodyfikowanego hasła: „To dobry fachowiec, chociaż bezpartyjny!”.

Lubię to! Skomentuj63 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka