62 obserwujących
569 notek
824k odsłony
  1114   2

Nowa "Wspólnota Niezależnych Państw"?

    Warunki współpracy międzynarodowej zawsze mogą się zmienić. W czasie, gdy jeszcze trwała zimna wojna powstała sieć zaopatrzenia tak zwanych "demoludów" w surowce. Przykładem w Polsce może być tak zwana LHS (szerokotorowa Linia Hutniczo-Siarkowa), z którą dziś nie bardzo wiadomo co zrobić, lecz przede wszystkim ropo- i gazociągi, które zaczęły odgrywać z czasem coraz ważniejszą rolę. 

    Oczywiście, przy projektowaniu przebiegu tych rurociągów najważniejszą rolę odgrywały względy polityczne. Na przykład rurociąg "Przyjaźń" (z lat 1960-1975) poprowadzono w taki sposób, aby możliwa była łatwa kontrola dostaw do Niemiec (wówczas tylko do NRD). Podobnie rzecz się miała z późniejszym gazociągiem jamalskim - Polska protestowała przeciwko jego rozbudowie (o tzw. Jamał II omijający terytorium Ukrainy). Sytuacja polityczna uległa jednak zmianie - ZSRR przestał istnieć i de-facto utracił kontrolę na swą poprzednią strefę wpływów, nastąpiło zjednoczenie Niemiec - no i w Rosji rozpoczęła sie "epoka Putina". Rosja zaczęła traktować porozumienia o tranzycie surowców z byłymi "demoludami" jak niepewne, podjęła więc bezpośrednie rozmowy z Niemcami i rozpoczęto całkowitą przebudowę systemu. Nord Stream I i Nord Stream II likwidowały zależność transferu nośnika energii od krajów trzecich, które oczywiście utraciły wpływy z powodu opłat tranzytowych, ale przede wszystkim można je było w razie potrzeby odłączyć (lub ograniczyć wydajność) od systemu w celu wywarcia nacisków politycznych (wskazuje na to przykład projektu Jamał II).

    W tym miejscu warto pamiętać, że zarówno p.Angela Merkel (rocznik 1954) sporą część życia spędziła w NRD, gdzie "dyplomatą" był Władimir Putin (rocznik 1952). Putin zrezygnował ze służby w KGB w 1990 r. i wyjechał z Niemiec, zaś p.Merkel w tym samym roku została posłanką do Bundestagu. Tak naprawdę, to oboje mieli takie same doświadczenia z NRD pozostającej w ścisłej zależności od ZSRR, a więc podjęcie ścisłej współpracy (choć już pod różnymi sztandarami) mogli traktować jako całkowicie naturalne i oczywiste. Świadczą o tym ostatnie wypowiedzi Pani Angeli Merkel. 

    Zarówno Niemcy, jak i Rosja od początku traktowali budowę Nord Stream jako "biznesowe" porozumienie dwustronne dwóch niezależnych państw. I w tym miejscu jest właśnie "pies pogrzebany" - jeśli Niemcy działaliby w imieniu Unii Europejskiej naturalne byłyby konsultacje z innymi należącymi do niej krajami. Jednak wówczas konieczna byłaby silna integracja Unii, czemu sprzeciwia się (między innymi) PiS i Prezes J.Kaczyński (rocznik 1949) optując za "Wspólnotą Niezależnych Ojczyzn". Przyjmując jednak taką koncepcję trudno wymagać od Niemiec, aby uzależniały budowę rurociągów łączących je z Rosją od stanowisk trzecich krajów (Polski, Ukrainy lub innych). 

   Cóż, albo rybka, albo akwarium. Albo luźny związek państw, w którym tak naprawdę każdy sobie swoją rzepkę skrobie - albo silna i spójna organizacja uwzględniająca interesy wszystkich jej członków mogąca aspirować do roli światowego mocartstwa. Tylko w takiej spójnej organizacji można skutecznie ograniczyć realizację partykularnych interesów pojedynczych państw europejskich. Z jednej strony w Polsce stawiamy na konsolidację (przykładem choćby nasz nowy "czebol" Orlen) - a z drugiej chcemy luźnej "Wspólnoty Niezależnych Ojczyzn". Ciekaw jestem, dlaczego kojarzy mi się to ze "Wspólnotą Niezależnych Państw"?

A tak w ogóle - to kto rozwalił te bałtyckie rurociągi? Nie wygląda mi to na amatorską robotę!

Lubię to! Skomentuj25 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka