0 obserwujących
5 notek
3426 odsłon
  1078   2

Lewicy problem z futbolem

W trakcie mistrzostw bardziej irytujący od polskich ciągle przegrywających piłkarzy są tylko polscy lewacy, którzy wtedy koniecznie muszą się podzielić ze światem swoimi bezwartościowymi uwagami o tym, że ciemny motłoch emocjonuje się kapitalistyczną rozrywką, dzięki której przeciętny piłkarz zarabia wielokrotnie więcej od przeciętnego kibica. Jest to dla mnie wyjątkowo irytujące - jako dla kibica i człowieka o lewicowych gospodarczo przekonaniach.

I oczywiście mam świadomość, że nie wszyscy lewicowcy wpisują się w tę narrację, jednak jako uważny obserwator mediów społecznościowych upierać się będę, iż możemy mówić o pewnej stale występującej prawidłowości.

Lepszy i gorszy konsumpcjonizm?

Najzabawniejsze jest to, że robią to na portalu, który należy do gigantycznego kapitalistycznego koncernu-monopolisty, nabijając mu tym "kabzę". Niejednokrotnie w przerwach między oglądaniem seriali czy filmów w telewizji lub na Netflixie i HBO GO, oczywiście w obsadzie z suto opłacanymi gwiazdami, a graniem w komercyjne gry komputerowe wydawane przez coraz bardziej bogate studia, pozwalające sobie na zatrudnianie znanych aktorów do produkcji. Czasem piszą takie komentarze z sieciowych kawiarni i klubów, czytając książkę kupioną z jakiegoś Martasa czy innej sieciówki, choć mogliby przecież siedzieć w osiedlowych spelunkach, by nie maksymalizować zysków kapitalistom. Bywa, że mają kredyty, przez które muszą do końca życia co miesiąc płacić raty kapitalistycznym deweloperom. Ale to jest w porządku. Zły i godny potępienia jest omamiony Lewandowskim "Janusz", który po pracy chciałby sobie pooglądać kawałek niezłego futbolu. Śmieszne jest uleganie emocjom narodowym, ale już przeżywanie niszowych konfliktów o mikro-tożsamości seksualne to naprawdę bardzo poważna sprawa.

Niezwykle mnie też irytuje kolportowanie przez polskich lewicowców w sieci przy okazji każdych większych turniejów piłkarskich pewnego obrazka, na którym ludzie chcą się sprzeciwiać polityce kapitalistów, ale z tego rezygnują, bo ci rzucają im piłkę. Okropnie upraszczające, ale też pokazujące, jak spora część lewicowców postrzega zwykłych obywateli - jako idiotów niezdolnych do społecznego sprzeciwu, bo cały świat przysłania im hobby. Czasem mam ochotę odwdzięczyć się podobną grafikę, w której lewicowcy dają sobie spokój z walką z globalizmem i kapitalizmem, bo dostają nową produkcję od Netflixa o tolerancji lub dowiadują się, że znana sieć restauracji typu fast-food obejmuje patronat nad Marszem Równości. Czy nie byłoby to nawet bliższe prawdy, niż treść tego nieszczęsnego obrazka o kapitaliście i kibicach?

Futbol to esencja wspólnoty, a lewica tego nie widzi

Ta fiksacja na chwilę łączy zarówno lewicę "tęczową", jak i "ludową" oraz krytyczną wobec "tęczowej", choć co znamienne w świecie coraz bardziej nastawionym na indywidualizm i dominację myślenia o sobie, a nie o potrzebach społecznych, sport, nawet ten masowy i komercyjny, stanowi jedną z ostatnich okazji do przeżywania zbiorowych i wspólnotowych emocji. Dlatego nadal ludzie do niego lgną, bo w naturze człowieka są instynkty stadne i wspólnotowe. Spora część lewicy z tego szydzi, nawet tej, która uwagi "ludu" łaknie jak kania dżdżu, bo ma zerowy instynkt społeczno-polityczny, nie utożsamia się ze społeczeństwem jako całością, za to nie traci żadnej okazji do pokazania swojej wyższości nad "normalsami", którzy według niej ulegają atawizmom i manipulacjom kapitalistów. Sami jednak nie są od tego wolni.

W tej optyce kibice są bezwolni wobec kapitalistycznej propagandy jak te postacie przedstawione na omawianym przeze mnie powyżej obrazku, ale przecież kibice często zdają sobie sprawę z problemów wynikających z komercjalizacji futbolu, protestując na przykład przeciwko powstaniu Superligi i pokazując tym samym, że mają poczucie odpowiedzialności za los swojej piłkarskiej wspólnoty. I co najważniejsze: nie potrzebują do tego okazjonalnych pouczeń ze strony "lewych" intelektualistów czy "ludowych" antykapitalistów z bożej łaski, którzy bardzo często mają mgliste pojęcie o realiach panujących w futbolu, dlatego nie słyszeli o kibicowskich inicjatywach mających na celu sprzeciwienie się stworzeniu rozgrywek tylko dla najbogatszych. Hasło "against modern football" już od dawna krąży po świecie kibicowskim. Prawdopodobnie podpisaliby się pod nim również lewicowi kibice takich klubów, jak St. Pauli czy Livorno.

Polska lewica jednak woli bezmyślnie powtarzać frazesy o atawizmach i futbolu jako kapitalistycznym opium dla mas. A potem się dziwi, że "masy" wolą prawicę niż taką paternalistyczną lewicę.


Lubię to! Skomentuj5 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Sport