wiadomo, że koty to dranie, lenie i darmozjady, a używanie ich jako łapkę na myszy jest mocno przereklamowane.
Miałam sen...
we śnie krzyknełam "idź!", na głos krzyknełam i jak sie okazało prosto w ucho kota, który ostatnio sypia na wysokości mojej głowy, choć na skaraju łóżka. Obudziłam się od tego mojego wrzasku i 1/3 sekundy później usyszałam jak coś spada głośnym harmidrem. To płyty, książki i coś tam spadło z sekretarzyka, na który wskoczył kot, który przestraszył się mojego "idź".
Lekko się zmieszałam, bo wcześniej nie zapamietałam, żebym przez sen krzyczała. Mimo zaspania, został obraz snu, że własnie w nim do kogoś ze zniecierpliwienim krzyczałam to"idź", nie pamiętam dokładnie dlaczego i do kogo, ale było to coś w rodzaji "run,Forest,run"
No ale jaki pożytek z kota w tej sytuacji, ktoś zapyta. Przeciez dodatkowo bałagan zrobił. Juz wyjaśniam.
Jeżeli krzykniecie tak w nocy [co raczej normalne nie jest] być może domownicy się zdziwią i aby nie dawać powodu do szukania promocji kaftanów bezpieczeństwa na allegro, tłumaczymy: krzyknęlismy na kota, który narobił bałaganu, a jeżeli ktoś dociekliwy i ciąg odgłosów o 1/3 sekundy nie będzie mu się zgadzać, można powiedzieć, że wcześniej kot gryzł nas w stopę.




Komentarze
Pokaż komentarze (5)