Chociaż sam pomysł beznadziejny. Kupujecie na targu owoce, to sobie wybieracie w/g smaku swojego czy swoich dzieci papierówkę czy lobo, gruszkę klapsa, czy śliwke węgierkę. Przecież 3/4 tych owoców, jak je dostarczą do szkół, wyląduje w koszu na śmieci, albo z co bardziej miękkich uczniowie zroganizuja bitwę. Albo takie dzieci ze wsi? mało to mają swoich jabłek?
Sawicki w piramidzie troski dobrze się zatroszczył, ale nie wierze w troskę dyrektorów szkół, żeby oni zatroszczyli się o to czy dzieci jedzą dobre owoce.
Dopisek: bo niby dlaczego mieliby to robic. Od troski o to co jedzą dzieci są rodzice .


Komentarze
Pokaż komentarze (2)