Dziś sejm odrzucił projekt zmniejszający fundusze przekazywane na działalność partii politycznych. Zgodnie z przewidywaniami większość sejmowa projekt ten odrzuciła. Warto zaznaczyć, że w stało się tak również z powodu nieobecności części posłów PO. Ale nie o tym dziś chcę pisać.
Jestem przekonany, że czas debaty nad finansowaniem partii politycznych to idealny moment dla zaproponowania wprowadzenia w Polsce zakazu reklamy politycznej. Takie regulacje wprowadzone są we Francji. Dużo na ten temat mówi i piszę (także tutaj ) Eryk Mistewicz. Generalnie zakaz ten reguluje sposób dotarcia do wyborców materiałów reklamowych wszystkich partii w taki sposób, że środki finansowe nie mają tu znaczenia. Nie można wykupić dodatkowego czasu antenowego, nośników outdoorowych, czy telemarketerów. W Polsce dziś słyszymy dużo narzekania, że polityka to tylko PR. Zakaz reklamy politycznej daje naprawdę szansę na zmianę tej sytuacji, a także "odbetonowanie" sceny politycznej.
Z pewnością partie opozycyjne dziś w Sejmie obawiają się (i nie bez racji), że brak środków finansowych z budżetu państwa uniemożliwi, albo utrudni im walkę wyborczą z PO. Obawy te są w pełni uzasadnione. Łatwiej jest zebrać pieniądze partii będącej u władzy. A przykład Krakowa, gdzie kandydat PO wydał na kampanie kilkakrotnie więcej na kampanie niż urzędujący Prezydent Miasta udowadnia, że partia ta uwielbia zarzucać nas tysiącami billboardów.
Dlatego politycy chcący faktycznie ograniczyć wydatki budżetu państwa na partie polityczne powinny zaproponować pakiet ustaw. Czyli jednoczesne ograniczenie (czy likwidację w ogóle) środków jakie otrzymują partie polityczne z budżetu państwa i zakaz reklamy politycznej. Wprowadzenie tych dwóch ustaw jednocześnie znacznie zwiększa szansę powodzenia takiego projektu.
Taka jest więc moja propozycja dla klubu poslelskiego PJN. Zaproponujcie jednocześnie zmiany finansowania partii i kampanii wyborczych.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)