86 obserwujących
565 notek
763k odsłony
  488   2

Statut Kaliski i trupa komediantów na obcym żołdzie

Bo nie można zwyciężyć wrogów zewnętrznych, zanim nie ukarze się własnych szkodników.
Demostenes

image

Nie mam wątpliwości, że wydarzenie z dnia 11 listopada w Kaliszu miało zdeprecjonować Święto Niepodległości. Przy odpowiedniej oprawie, natężeniu informacyjnym i sporej dozie złej woli da się przytłumić przekaz o Marszu Niepodległości oraz wielu innych godnych uroczystościach „niebywałym skandalem”. To w dzisiejszych czasach zadanie z rodzaju łatwych. Nie o tym jednak chciałbym powiadać. Uważam, że znacznie istotniejszym jest to, aby następnym razem ludzie dobrej woli (których zapewne nie brakło na kaliskim rynku) nie dawali się nabierać na przedstawienia urządzane przez osobników pokroju W. Olszańskiego i towarzyszących mu nieodmiennie pożytecznych… Dlatego kilka zdań o dokumencie, który stał się pretekstem dla szkodliwej inscenizacji.

Starożytna maksyma głosząca, że historia jest nauczycielką życia, w razie traktowania jej poważnie mogłaby uratować od kłopotów i tragedii wielu. Tak pojedyncze jednostki i rodziny, jak społeczności oraz całe narody. Niestety, mało kto o niej pamięta, a już zupełnie wyjątkowo wykorzystywana jest w praktyce. Osobiście darzę ją wielką estymą i chylę czoła przed jej twórcą, czyli Cyceronem. Z tego powodu byłbym niezwykle rad, gdyby myśl mądrego Rzymianina znalazła uznanie wśród moich rodaków i spowodowała, iż przy podejmowaniu działań istotnych dla naszego państwa i społeczeństwa, czynniki decyzyjne sięgały do skarbnicy polskich dziejów przy przygotowywaniu strategii działań na przyszłość. Do tej pory jest z tym raczej  krucho i nadzieje na zamianę tego stanu wydają się płonne. A szkoda, bo lekcji, w trakcie których dotkliwie oberwaliśmy po zadkach, przeżyliśmy całkiem sporo. Jedna z nich związana jest z tzw. Statutami Kaliskim z 1264 roku.

Wystawcą wspomnianego dokumentu był Bolesław Pobożny (1224/27-1279), książę kaliski, gnieźnieński, lądzki, książę-regent na Mazowszu, w Bydgoszczy oraz w Inowrocławiu. Postać ciekawa i nietuzinkowa. Zasłynął m.in. nieprzejednaną niechęcią wobec Niemców i ich ekspansji na ziemie położone na wschód od Odry, zdolnościami przywódczymi i twardą obroną jednoty ziem polskich. Chwała mu za to! Z drugiej strony podejmował decyzje, których skutki w miarę upływu czasu okazały się opłakanymi dla całej polskiej wspólnoty. Oczywiście trudno oczekiwać od kogokolwiek, aby przewidywał jakie efekty przyniosą współczesne działania za lat kilkaset, ale od przywódców ludzkich zrzeszeń wolno oczekiwać, że nie będą przedkładali interesu własnego nad korzyść własną. Tego warunku nie spełnił wzmiankowany Piast. Skąd ta ocena?

Tzw. Statut Kaliski jest przywilejem wydanym przez Bolesława Pobożnego dla ludności żydowskiej zamieszkującej zarządzane przez niego ziemie. Na stronach współczesnego źródła wiedzy wszelakiej, tj. Wikipedii, możemy znaleźć informacje w wielu językach mówiące o tym, że tenże akt prawny był wzorcowym przykładem tolerancji ówczesnych (średniowiecznych) społeczeństw wobec Żydów. Co prawda niemieckojęzyczni autorzy hasła pozwolili sobie przy okazji na uszczypliwości wobec nadwiślańskich Słowian, ale zasadniczo w notkach poświęconych temu postanowieniu dominują pastelowe kolory. Wszystko pięknie, ładnie… Problem w tym, że krytyczne podejście do wysławianego w całym świecie (w tym w Polsce!) dokumentu, prowadzi do dość nieprzyjemnych konstatacji.

Omawiany certyfikat zapewniał Żydom uprzywilejowaną pozycję. Gwarantował im m.in. odrębne sądownictwo, oparte na zasadzie wyłączenia spod kompetencji normalnych sądów publicznych, swobodny handel oraz zapewnił niemal wyłączność w prowadzeniu operacji kredytowych. W zakresie życia religijnego i konfliktów na tym tle z ludnością chrześcijańską starozakonni zostali wzięci pod szczególną opiekę. Stanowisko władcy, zapewniające ochronę i protekcję, wynikało z koncepcji, iż Żydzi stanowią własność jego skarbu, są jego servi camerae. Co więcej, w razie sporów pomiędzy tuziemcami a wyznawcami judaizmu, dyskryminował tych pierwszych (vide: link poniżej). Nie można się zatem dziwić, że społeczności żydowskie starały się o utrzymanie takiej wyjątkowej pozycji i z nieubłaganą konsekwencją dobijały się u kolejnych władców polskich (już koronowanych) o potwierdzenie decyzji Bolesława Pobożnego. I tu dochodzimy do sedna sprawy.

Zaskakujące, ale trzeba nadmienić, że nie dysponujemy oryginałem czy choćby wiarygodnym odpisem tzw. Statutu Kaliskiego z epoki. Wszystko co wiemy o jego treści pochodzi z czasów późniejszych. O wiek, dwa i trzy. Możemy wprawdzie założyć, z pewnym ryzykiem, że jego zapisy wzorowały się na przywilejach wydawanych Żydom przez arcyksięcia austriackiego Fryderyka (1244 r.) czy węgierskiego króla Beli IV (1251 r.), gdyż sam Pobożny poślubił w 1258 córkę Beli IV Jolentę Helenę, lecz nie ma takiego uczciwego naukowca na całym świecie, który z ręką na sercu mógłby oświadczyć, iż treść Statutu zawarta w pismach z XIV, XV i XVI stulecia oddaje wiernie zapisy poczynione przez księcia Wielkopolski w stuleciu XIII. To po pierwsze. Po drugie, według bezinteresownie lub nie bezkrytycznych historyków, sześciu władców Polski potwierdziło przywileje żydowskie bez mrugnięcia okiem. A byli to: Kazimierz Wielki, Kazimierz Jagiellończyk, Zygmunt I, Zygmunt August, Władysław IV i Jan Kazimierz. Tere-fere kuku! Otóż, wybitny historyk prawa i w ogóle naukowy omnibus, czyli Romuald Hube, ponad wszelką wątpliwość udowodnił, że dochowane do dziś treści przywilejów potwierdzone przez władców Polski od XIV stulecia, zostały sfałszowane i jako takie przedłożone polskim królom do zatwierdzenia. To jednak nie wszystko!

Lubię to! Skomentuj20 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale