42 obserwujących
281 notek
297k odsłon
891 odsłon

Wiedz polityku, że polskie drogi to racja stanu Rzeczpospolitej!

Wykop Skomentuj17

Patrz w gwiazdy, ale uważaj na drogę.
Wilhelm Raabe

image

Gdy Ludwik XII (XV/XVI w.) mając w planie zdobycie Mediolanu zapytał doradcę, Giana Trivulzio, co należy przygotować do przeprowadzenia kampanii, ten drugi miał odpowiedzieć:  Trzy rzeczy trzeba przygotować, Panie, do prowadzenia wojny – pieniądze, pieniądze i jeszcze raz pieniądze. Z tym stwierdzeniem kłócić się nie sposób. Natomiast  gdyby kopnął mnie ten zaszczyt i jakiś prominent zwrócił się o poradę dotyczącą rzeczy niezbędnych dla rozwoju Rzeczpospolitej, bez chwili wahania odrzekłbym, iż potrzeba nam dróg, dróg i jeszcze raz dróg. Wszelkich!

Zadziwiające, ale niepostrzeżenie przyzwyczailiśmy się do komfortu związanego z poruszaniem się po asfaltowych, betonowych czy brukowanych traktach. A przecież jeszcze całkiem niedawno porządnie utwardzona droga była prawdziwym luksusem. Nie tylko w Polsce! Prawdę mówiąc to osiągnięcia naszych pradziadów oraz pradziadów naszych sąsiadów  wyglądały stosunkowo licho w porównaniu z dokonaniami starożytnych. O poziomie drogownictwa w czasach Nerona czy Konstantyna Wielkiego napisano grube księgi. Nie bez podstaw przecież, bo jeszcze dziś po zbudowanych z ich rozkazu drogach można całkiem przyzwoicie pokonywać całe kilometry. Czy tak kosztochłonne budowle powstawały w efekcie megalomańskich zachcianek władców Rzymu, Persji czy Chin? No nie. Wprawdzie dominującym wytłumaczeniem jest opowieść o powodach natury militarnej, lecz to tylko część prawdy. Równie ważnymi były względy gospodarcze, o czym mogą świadczyć rozporządzenia władców Babilonii mówiące, iż każdy kto dewastuje drogi pomiędzy ośrodkami miejskimi naraża państwo na zmniejszenie przychodów z ceł i tym samym zasługuje na skrócenie chuligańskiego życia.

W naszym rejonie świata świadomość znaczenia połączeń drogowych dla handlu, spójności państwa i realizacji celów militarnych właściwie nigdy nie umarła. To, że w tym względzie przez długie stulecia nikt nawet nie zbliżył się do osiągnięć Imperium Rzymskiego wynikało nie tylko z powodu braku odpowiednich  środków czy uwarunkowań społeczno-gospodarczych, ale również, a może przede wszystkim, z tego, że brakowało stosownej wiedzy. Dobrym przykładem na to są próby podejmowane przez Karola Wielkiego, które zostały zaniechane po stwierdzeniu, iż zamiast porządnych traktów powstają… pseudo-inżynieryjne dziwolągi, przypominające najbardziej ekstrawaganckie prace P. Picassa. Jakościowa zmiana dokonała się dopiero w rozkwicie średniowiecza, kiedy to gwałtowny rozwój ośrodków miejskich wymusił  poważne podejście do kwestii poprawy jakości podróżowania i przewozu towarów. Nie wystarczały już szlaki, potrzebne były drogi.

We Francji oraz Italii prekursorami w tej dziedzinie byli... zakonnicy, z powołanego przez Klemensa III (koniec XII w.) świeckiego zakonu fratres pontifices, czyli braci mostowych. Nieco później zdarzali się władcy feudalni ochoczo uczestniczący w procesie rozwoju infrastruktury swoich państw i władztw, dzięki czemu pojawiały się całkiem dobrze zbudowane i utrzymywane fragmenty dróg; najczęściej pomiędzy ponadregionalnymi ośrodkami miejskimi. Kolejny impuls dla rozwoju drogownictwa pojawił się wraz z  zaistnieniem dużych armii stałych oraz dążeń poszczególnych władców do ściślejszej niż dotąd kontroli swych poddanych. O ile zatem wojacy Gustaw Adolfa przemieszczając się po Europie nader często brodzili po kolana w błocie, o tyle regimenty Fryderyka Wielkiego czy Napoleona doświadczały tej wątpliwej przyjemności zdecydowanie rzadziej.

W drugiej połowie wieku XIX i początkach następnego stulecia nasz kontynent stopniowo wzbogacał się o kolejne kilometry utwardzonych dróg, lecz dopiero lata trzydzieste minionego wieku to czas zmian skokowych. Rozwój przemysłu, niespotykany wzrost handlu międzynarodowego oraz pojawienie się pojazdów samochodowych skutkowały pojawieniem się arterii szybkiego ruchu, zwanych z włoska autostradami. Pojawiły się najpierw w Italii, a niedługo potem na północ od Alp (bez Europy wschodniej). Proces rozwoju infrastruktury drogowej wciąż trwa i nie da się stwierdzić, iż kiedykolwiek się skończy. Warto przypomnieć, że patrząc na mapę szos zachodniej i południowej Europy widzimy tak naprawdę siatkę połączeń ustaloną jeszcze w czasach rzymskich.

Jeśli chodzi o nasz kraj, to zwykle nie pamiętamy, że w dobie średniowiecza jakość infrastruktury drogowej – przeciętnie - nie odbiegała zbytnio od jej stanu w Europie zachodniej. Ba! W przypadku mostów osiągnięcia „inżynierów” z państwa Piastów mogły budzić zazdrość ich kolegów z wielu regionów  kontynentu. Dopiero wydarzenia z XVII w., a więc wojny, pożary, epidemie, przemarsze obcych wojsk i ogólne osłabienie państwa spowodowały katastrofę, której charakter dość dobrze ujął anonimowy obserwator twierdząc: „Polski most, niemiecki post, cygańskie nabożeństwo, to wszystko błazeństwo.” Potem nadeszła epoka saska, zabory… Brak własnego państwa spowodował, że jako naród stanęliśmy z boku i przypatrywaliśmy się intensywnym pracom innych Europejczyków nad jakościowym i ilościowym wzrostem sieci drogowych. Chociaż nie do końca…

Wykop Skomentuj17
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Gospodarka