Takiej degrengolady państwa polskiego nie spodziewałem się w najczarniejszych snach. Prokurator generalny Andrzej Seremet z rozbrajającą szczerością wyjaśnił, dlaczego hipoteza zamachowa jest bezsensowna. Oddajmy jednak głos niewłaściwemu człowiekowi na ważnym stanowisku:
Rosjanie badali wrak i wybuch wykluczyli. (...) Śledztwo może się zakończyć, zanim Rosjanie nam te przedmioty oddadzą.
Koniec, kropka.

A w jaki wdzięczny sposób Andrzej Seremet obala naukowe obliczenia ekspertów zespołu Antoniego Macierewicza? Popatrzmy:
W nauce znany jest efekt motyla. Zmieniając wprowadzone dane na 27. miejscu po przecinku, można uzyskać dowód na to, że ruch skrzydeł motyla na jednej półkuli wywołał tajfun na drugiej.
Skoro tak, to może przyczyną katastrofy tupolewa były niestrawności żołądkowe Władimira Putina? W końcu z Moskwy jest bliżej do Smoleńska niż z Buenos Aires.
Nie da się nie zauważyć, że aktualna wypowiedź prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta pięknie wkomponowała się w wysłowione ostatnio głośno i wyraźnie oczekiwanie prezydenta Bronisława Komorowskiego, by polskie śledztwo zakończyć szybko i po myśli komisji Anodiny oraz Millera.
Odpowiedź na tytułowe pytanie nie jest wcale jednoznaczna.
http://wiadomosci.onet.pl/katastrofa-smolenska,5109608,temat.html


Komentarze
Pokaż komentarze (9)