Beem.Deep Beem.Deep
752
BLOG

Nieracjonalny doradca prezydenta Bronisława Komorowskiego

Beem.Deep Beem.Deep Polityka Obserwuj notkę 4

Akcja Solidarności pod Sejmem, aczkolwiek może być uznana za kontrowersyjną, ma swoje uzasadnienie w tym, że rząd Donalda Tuska nawet nie markował autentycznej dyskusji na temat emerytur, lecz ograniczył się do formalnoprawnego zapisu ustawowego o konsultacjach społecznych. 

Potrafię oczywiście zrozumieć tych, którym nie podobała się akcja "uwięzienia" posłów na kilka godzin, jak też potrafię zrozumieć desperację związkowców. Nie będę tutaj wchodził w kwestie merytoryczne. Dość powiedzieć, że szermowanie argumentami demograficznymi jest dobre o tyle, o ile opiera się na jasnych rachunkach statystycznych. Niestety, w Polsce nie jest jasna nawet metoda liczenia średniej długości życia na potrzeby emerytur, a co dopiero oparte na tych podstawowych danych analizy. Przykładu dostarcza jak zwykle niezawodna Gazeta Wyborcza. Odsyłam w tym miejscu do innej notki (link u dołu).

Prof. Tomasz Nałęcz, bo on jest tytułowym bohaterem, pokłócił się w sprawie akcji Solidarności z Adamem Hofmanem. OK. Nic w tym zdrożnego. Zdumiał mnie natomiast argument zastosowany przez profesora:

 "Następnym razem zwolennicy Ruchu Palikota otoczą willę na Żoliborzu i uwiężą prezesa Kaczyńskiego na dwa dni. I ciekawe, co pan wtedy będzie mówił o słusznym gniewie?"

Czyżby prof. Nałęcz antycypował jakieś wydarzenia? Wszak Palikot jest od dawna przyjacielem prezydenta Komorowskiego. Ba! Palikot ewidentnie imponował prezydentowi Komorowskiemu intelektem, gdy ten ostatni był "tylko" marszałkiem. I zapewne w tej sprawie, czyli przyjaźni oraz IQ, nic się nie zmieniło. 

Po drugie. Protest związkowców był związany z żywotnymi interesami, które każdy związek zawodowy ma wpisane w statucie i które znajdują się także w ustawie o związkach zawodowych. Zatem w pełni niezrozumiałe byłoby milczenie związków zawodowych, a nie ich protesty w tak ważnej sprawie.

Po trzecie. Jarosław Kaczyński jest jedynie prezesem opozycyjnej partii. Janusz Palikot podobno też. Piszę "podobno", bo "po owocach poznaję". Dlaczego zatem członkowie jednej partii opozycyjnej mieliby więzić szefa innej partii opozycyjnej i czy ludzie Palikota występowaliby w tej akcji w roli na przykład łamistrajków, edukatorów, czy w innej? 

Moje uwagi i wątpliwości są poważne i wiążą się z kondycją państwa, w którym władza napuszcza jednych obywateli na drugich i nawet się z tym nie kryje. Prof. Tomasz Nałęcz zapewne nie przypuszcza, jak groźnej gry słów dopuścił się w kontekście żywotnych interesów państwa. 

 

http://kasztelania.salon24.pl/418757,dlaczego-czytelnicy-gazety-wyborczej-beda-zyli-dluzej

Beem.Deep
O mnie Beem.Deep

1. Nie prowadzę bloga dla trolli, debili i "anonimowych" dziennikarzy oddelegowanych na odcinek. 2. Nie mam czasu na dyskusję z niekumatymi lemingami oraz z osobami, które używają dowolnych argumentów w dowolnej sprawie. 3. Proszę o powstrzymywanie się od ataków personalnych na innych blogerów oraz o merytoryczną dyskusję na główny temat notki.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka