Prof. Wiesław Binienda gości w Polsce i udzielił wywiadu Piotrowi Falkowskiemu. Najpierw przyznaje w nim, że Uniwersytet w Akron, jako całość, nie należy do pierwszej ligi, jednakże pod względem rozwoju Wydział Inżynierii w jego ocenie jest na czwartym miejscu w USA. Mniejsza zresztą o rankingi. Z punktu widzenia katastrofy smoleńskiej kluczowe wydają się osobiste kompetencje prof. Biniendy, niż pozycja całego Uniwersytetu.
W pracy naukowej W. Binienda zajmuje się badaniem zachowania materiałów i struktur pod wpływem oddziaływań mechanicznych oraz konstrukcją materiałów do budowy silników odrzutowych. Ich wynikiem jest materiał powstały z połączenia włókna węglowego i kevlarowego, które nasyca się żywicą epoksydową. Jest dużo odporniejszy i lżejszy od stali, dzięki czemu szereg firm stosuje go do budowy silników odrzutowych. Ostatnio zainteresowanie nim wyrazili przedstawiciele chińskiej firmy Comac.
Istotą pracy naukowej W. Biniendy są symulacje komputerowe zachowania próbek materiałowych w najróżnistszych sytuacjach, które prowadzą do budowy modelu materiałowego, czyli matematycznego opisu zachowania danego materiału. Następnie materiał ten sprawdzany jest w realnym świecie, tj. jest ostrzeliwany z działka pneumatycznego, a wyniki porównywane są z symulacjami komputerowymi.
To powoduje, że prof. Binienda "z marszu" mógł zająć się symulacją komputerową zderzenia skrzydła tupolewa z brzozą, albowiem zrobił w zasadzie to, co robi niemal każdego dnia. Prof. Binienda twierdzi, że brał różne sytuacje pod uwagę, włącznie z 4-krotnym zwiększeniem twardości brzozy. Mimo to skrzydło cięło brzozę. Oczywiście, po przekroczeniu pewnej granicy drzewo w końcu tnie skrzydło, ale takie drzewo nie występuje na kuli ziemskiej. W tej sytuacji trudno sobie wyobrazić zakwestionowanie tego modelu brzozy. Natomiast, co oczywiste, można kwestionować model skrzydła, który W. Binienda przyjął za podstawę do obliczeń numerycznych. Powstał on jednak na podstawie danych MAK, więc będzie z tym kłopot, ale jest to możliwe. Ruch należy więc do przeciwników prof. Biniendy, którzy powinni w sposób naukowy wykazać, że możliwy jest inny model skrzydła i brzozy oraz samego zderzenia, który jest bliżej rzeczywistości, zaś z drugiej strony prowadzi do uszkodzeń podobnych, jakie opisano w raportach Anodiny i Millera.
Do ubiegłego roku prof. Wiesław Binienda podawany był w Polsce za jeden z najlepszych przykładów polskiego naukowca, któremu udało się osiągnąć sukces w USA. Po tym, jak podjął się wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej w zakresie, w którym jest profesjonalistą, dla części mediów w Polsce natychmiast stał się niewiarygodny, zaś rektor Uniwersytetu w Akron otrzymuje zniesławiające go listy. Tak na razie wygląda "naukowa walka" (czyli typowo ubecka) z wynikami symulacji komputerowej prof. W. Biniendy i nic na razie nie zapowiada, by miało się to zmienić. A jak jest poza Polską? Wyniki symulacji prof. Biniendy po konferencji w Pasadenie trafiły do ekspertów w tej dziedzinie w USA, Francji, Anglii, a nawet w Chinach. Zero kontrowersji.
Zdaję sobie sprawę, że dla "klanu wywczasa" i innych absolwentów fizyki wielu renomowanych szkół podstawowych obecnych w S24, symulacja prof. Wiesława Biniendy jest jedynie niegodną uwagi "kreskówką". Zapewne byłaby świetnym materiałem naukowym, gdyby dowiodła, że raport Anodiny i Millera jest rzetelny. Tego już się jednak nie dowiemy, albowiem prof. Binienda oczekuje starcia (a nawet "zmiecenia" swojej pracy) z ludźmi parającymi się na codzień symulacjami komputerowymi w takim zakresie, w jakim jest on przydatny do badania katastrof lotniczych lub podobnych analiz.


Komentarze
Pokaż komentarze (34)