Na portalach wrze. Wszystko przez "Fakt", który ustalił, że Anna Fotyga, była minister spraw zagranicznych w rządzie PiS, wzbogaciła się w ciągu blisko roku o 135 tys. zł, co daje średnio 12 tys. zł brutto miesięcznie.
![]()
Komu i za co Anna Fotyga wyciągnęła kasę z kieszeni? Po długich poszukiwaniach w oświadczeniu majątkowym, dziennikarzom udało się ustalić, że Anna Fotyga wyciągnęła kasę wprost z kieszeni... PiS. Niestety, mimo niewątpliwych talentów śledczych, dziennikarzom "Faktu" nie udało się ustalić, za co Anna Fotyga pobierała wynagrodzenie z PiS. Mówi się jedynie o tzw. etacie eksperckim. Sama zainteresowana odwołuje się do rzeczonego oświadczenia majątkowego, zaś politycy PiS - jak zwykle - nienawistnie milczą w tej sprawie.
Na portalach zawrzało. Wiadomo bowiem, że wszystkie pozostałe partie prowadzą transparentną politykę wewnętrzną, zwłaszcza w obszarze zatrudnienia. Zawdzięczamy to byłej pełnomocnik rządu do spraw opracowania programu zapobiegania nieprawidłowościom w instytucjach publicznych (czy jakoś tak) Julii Piterze, zaś głównym pomysłodawcą był podobno były minister do spraw wykluczonych (czy jakoś tak) Bartosz Arłukowicz. Dzięki temu każdy może wejść na przykład na stronę internetową PO i znaleźć listę wszystkich zatrudnionych (w tym na etatach eksperckich), ich roczne wynagrodzenie oraz zakresy obowiązków służbowych. Podobnie jest u Palikota, w PSL i SLD. Wszystko jak na dłoni. Nie ma mowy o jakiejś "lewej" kasie czy "lewych" interesach. Wszystko zgodnie z ustawą o partiach politycznych.
Dlaczego zatem w PiS jest inaczej niż w innych partiach? Dlaczego PiS nie przestrzega obowiązujących norm prawnych i czy jest to wystarczający powód do złożenia wniosku o delegalizację tej partii?
Nie mam mocy sprawczej i nie potrafię wdrożyć sondy internetowej na ten temat, ale zapraszam do sensownych wypowiedzi w moim blogu.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)