48 obserwujących
842 notki
1508k odsłon
  2088   0

Sprawa TV Trwam: Czy polskiej prawicy brakuje sprytu?

Z moich obserwacji środowisk radiomaryjnych (pozdrawiam babcię) wynika, iż człowiek dobry myśli sobie, że jeśli w życiu nie będzie krzywdził innych, będzie szerzył prawdę, dobro czy piękno, a przy tym będzie autentycznie miłował bliźnich, to inni będą odpłacali mu tym samym.
 
Niestety, żyjemy w brutalnym świecie miedialnego zakłamania, w którym wielu (większość?) zatraciło umiejętność odróżniania dobra od zła, miłości od nienawiści, a prawda i piękno stały się pojęciami względnymi. Jeden człowiek tworzy pozory, by uspokoić sumienie, zaś drugi cynicznie używa przeciwstawnych pojęć. Dotyczy to nie tylko dziennikarzy i polityków, lecz coraz częściej sędziów, dzięki czemu prosty człowiek ma coraz pełniejszą świadomość, że jest autentycznym zerem i musi się zdać na siebie.
 
Pod koniec kwietnia Jan Dworak występował w programie Jana Pospieszalskiego. Wielu ludzi zapamiętało z tego programu moment wręczenia Pospieszalskiemu koperty przez Dworaka, w której miał znajdować się "zielony banknot" na budowę Świątyni Opatrzności Bożej. Najczęściej zastanawiano się - "jaki to banknot?", rzadziej - "co ten gest miał znaczyć?".
 
Mnie w tym miejscu przypomniał się doskonały film Sidney'a Lumet'a "12 angry man" ("12 gniewnych ludzi"), a zwłaszcza odtwórca głównej roli Henry Fonda. Dla przypomnienia. W filmie tym dwunastu facetów spoconych w przenośni i dosłownie (z powodu upału i niedziałającego wentylatora) stara się ustalić werdykt w sprawie 18-letniego Latynosa, oskarżonego o zadźganie własnego ojca, za co w grę wchodziły jedynie dwa wyroki: krzesło elektryczne lub uniewinnienie (pod warunkiem jednomyślności). W jednym pokoju sędziów przysięgłych spotkało się 12 różnych charakterów, 12 różnych postaw życiowych i 12 światów wartości. Jedni przekonani są o winie chłopca, inni mają różne własne uprzedzenia, a jeszcze inni patrzą, co mówią pozostali. Prawie wszystkim z różnych powodów spieszy się do domu (jednemu na mecz) i chcą przebrnąć jak najszybciej przez obowiązujące procedury. 
 
 
Tak zwane głosowanie wstępne przynosi jednak zaskakujący wynik, tj. "tylko" 11:1 za krzesłem. Przysięgły #8 (Henry Fonda) uznał bowiem, że w sprawie występuje zbyt wiele racjonalnych wątpliwości, by na wątłej podstawie skazać kogoś na śmierć. W tym miejscu zaczyna się brutalne "młotkowanie" jedynego prawdziwie niezależnego przysięgłego #8, by zmienił zdanie, zaś życie 18-latka dosłownie wisi na włosku. Po krótkiej szermierce słowno-dowodowej, zmuszony zagrać va banque, przysięgły #8 składa wniosek i godzi się, by w głosowaniu tajnym, bez niego, ustalono werdykt. Jeśli będzie 11:0, chłopiec idzie na krzesło elektryczne, jeśli zaś choć jeden z pozostałych zagłosuje przeciw, przysięgli obradują dalej i starają się nawzajem przekonać. Wynik jest 10:1 i tu zaczyna się trzymający w niezwykłym napięciu film, którego finałem jest... uniewinnienie oskarżonego 18-latka.
 
W filmie grane są dwie podobne sceny, gdy jeden z przysięgłych krzyczy do drugiego (myśląc, że to ten zmienił zdanie w głosowaniu tajnym) słowa pełne wyrzutu: "Dlaczego nie wrzuci pan dolara do puszki ofiarnej?". Chwilę później inny przysięgły pyta o to samo przysięgłego #8, z tym że zwiększa kwotę do 5$. Z jednej strony życie chłopca, zaś z drugiej 1$ lub 5$ do puszki ofiarnej dla uspokojenia sumienia w wypadku szybkiego uznania 18-latka winnym i posłania go na krzesło elektryczne. 
 
Proszę się zatem nie dziwić, że widząc u Pospieszalskiego podobną scenę z Janem Dworakiem - znając oczywiście właściwe proporcje - dostrzegłem tę samą postawę, co w nieśmiertelnym filmie Sydney'a Lumet'a. Co mógł zatem uczynić w tej sytuacji Jan Pospieszalski? Ja na jego miejscu otworzyłbym kopertę, wyjąłbym banknot i wypowiedziałbym słowa:
 
Myślę, że uczynił pan ten gest podczas ogólnopolskiego programu po to, by wszyscy widzowie dowiedzieli się, jaką kwotę przekazał przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji na budowę Świątyni Opatrzności Bożej. 
 
Niedawno pytałem retorycznie jednego z blogerów S24, czy Donald Tusk udzielił już zapowiadanej reprymendy Stefanowi Niesiołowskiemu, albowiem wcześniej domagał się on informacji, czy Jan Tomaszewski poniósł zasłużoną karę z ręki Jarosława Kaczyńskiego. Domyślałem się, że nic z tego nie będzie. Dziś już wiemy, że Donald Tusk nie przeciwstawi się mowie nienawiści, albowiem uprawia "politykę miłości". Moim zdaniem pedofile i sadyści "kochają" na tej samej zasadzie.
 
TV Trwam przegrywa na razie sądowy spór z KRRiT. Pozostaje kasacja, która moim zdaniem będzie niezwykle trudna do wygrania. O ile bowiem w sądach powszechnych wyroki-wtopy są w zasadzie na porządku dziennym, o tyle w sądach administracyjnych zdarzają się o rząd wielkości rzadziej. Kumpel-adwokat pracujący w renomowanej kancelarii powiedział mi kiedyś przy piwie, że jego zdaniem w sądach rejonowych orzeka 60% idiotów, w okręgowych 30%, w apelacyjnych 15%, w administracyjnych 10%, a w najwyższym 5%. 
 
No a co w związku z tytułowym pytaniem? Czy polskiej prawicy brakuje sprytu? Moim zdaniem brakuje. Do podstawowej zasady: Zło dobrem zwyciężaj, chętnie dodałbym: ale wszędzie tam, gdzie zło można ograć bez naruszania tkanki dobra, to je ogrywaj.
 
W praktyce oznacza to: "Przygotuj się na przegraną w NSA i już dziś kombinuj, jak tu ograć KRRiT w następnym rozdaniu multipleksów"
 
 
PS. Właśnie doczytałem, że wyrok WSA zapadł niejednogłośnie. Skoro tak, to szanse na pozytywny wynik rozpatrzenia skargi kasacyjnej znacznie wzrastają. Nie zmienia to jednak ogólnego sensu mojej notki.
Lubię to! Skomentuj49 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale