Igor Janke usiłuje skanalizować złe nastroje blogerów S24. Szczerze mówiąc, moim zdaniem Igor Janke wpada z deszczu pod rynnę, albowiem czyni to nieumiejętnie.
Jan Osiecki napisał wyjątkowo wredną notkę, w której wykazał tylko jedno - jak bardzo nienawidzi prof. Wiesława Biniendę i w zasadzie każdego, komu Binienda podał rękę bądź choćby zamienił z nim jedno słowo.
Gdy kłamstwo Jana Osieckiego wyszło na jaw, Igor Janke napisał notkę, w której de facto bagatelizuje dzisiejsze "wyczyny" Jana Osieckiego, jak gdyby wcześniejsze poszły już w niepamięć. Igor Janke nie reaguje na jakiekolwiek komentarze, w tym na komentarz Jana Osieckiego, że właściwie nic złego nie zrobił. Ot, po prostu, jako bloger może przecież kłamać.
Przepraszam, właśnie Igor Janke zareagował, ale podał nieprawdziwą informację, jakoby notka Osieckiego została zdjęta, a w jej miejsce zamieszczono inną, prostującą kłamstwa Osieckiego. Cóż, ja pamiętam zaś, że zdjęto notkę Osieckiego i zawieszono w tym miejscu notkę Migalskiego. Co ona tam prostowała, to ja nie wiem, ale na pewno nie była na temat Biniendy.
Jan Osiecki natomiast powiesił inną notkę, niby prostującą poprzednią, tyle że ani w niej słowa "przepraszam" za podłą insynuację zawartą w poprzedniej, ani jakiejkolwiek innej, łatwo weryfikowalnej informacji w przedmiotowej sprawie.
Po prostu, nie byłem w Kazimierzu Dolnym, ale piszę tak, jak gdybym tam był.
W podpisie - Jan Osiecki.
Żenua.


Komentarze
Pokaż komentarze (15)