Beem.Deep Beem.Deep
3888
BLOG

PiS dzieli, Platforma łączy

Beem.Deep Beem.Deep Polityka Obserwuj notkę 156

Czy na końcu tytułu powinien stanąć pytajnik? Na to pytanie każdy sam sobie odpowie. 

Co odpycha wyborców od PiS? 

Nie mam oczywiście jednoznacznej odpowiedzi, bo PiS nie przekonuje wielu z różnych powodów. Każdy ma bowiem swój świat i hierarchię wartości, często nieprzewidywalnie zmienną. Nie ulega dla mnie wątpliwości, że PiS od lat ma doprawianą przez media gębę i z najdrobniejszej wpadki mainstreamowe media robią jatkę, która przybiera w dodatku postać wieloodcinkowego serialu. Skala obłudy i dziennikarskiej hipokryzji przekroczyła przy tym wszelkie granice. To samo, co było niewybaczalnym grzechem za czasów PiS, dziś kwitowane jest wzruszeniem ramion bądź uznaniem, że przecież to normalne. Tak jest w wypadku podsłuchów i dostępu służb specjalnych do bilingów obywateli, tak jest w wypadku przecieków z akt prokuratorskich, tak jest w wypadku cen, bezrobocia, inflacji, a nawet liczby wypadków na drogach, utonięć czy samobójstw. Kiedyś bez żenady obciążano tym polityków PiS (Jarosław Kuźniar z TVN24 nawet złą pogodę przypisywał rządom PiS), dziś są to po prostu normalne reguły demokratycznego i rynkowego państwa bądź decyzje obywateli, na które rząd ma znikomy czy zgoła żaden wpływ, albo wręcz są to prawa obowiązujące niezmiennie - jak się teraz okazuje - w tej części Wszechświata. 

Oczywiście, dotyczy to również kwestii katastrofy smoleńskiej. Najpierw różowoczerwone media wydały na śp. pilotów, prezydenta Lecha Kaczyńskiego i gen. Andrzeja Błasika wyrok zbieżny z oczekiwaniami Rosjan, potem jątrzyły różnymi wrzutkami (debeściaki, kłótnia Błasika z Protasiukiem na Okęciu itp.), by na koniec namawiać społeczeństwo do okazywania zmęczenia tematem Smoleńska. Te same media nie były jednak zmęczone, ani nie namawiały do zmęczenia śmiercią śp. Barbary Blidy, Trybunałem Stanu dla Jarosława Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobro, rzekomymi przestępstwami Mariusza Kamińskiego (byłego szefa CBA) itp. Tu państwo powinno cisnąć i nie ustawać w działaniach aż do śmierci. Sejmowe komisje śledcze? Proszę bardzo, ale albo tylko przeciwko PiS, albo prowadzone w stylu Mirosława Sekuły. Nie znam normalnego państwa na świecie, które nie powołałoby sejmowej i senackiej komisji śledczej w obliczu takiego wypadku, jakim była katastrofa smoleńska. Widać stąd, że dzisiejsza Polska do nich się nie zalicza. 

Ale to tylko jeden punkt widzenia. Mnie do PiS-u nie jest blisko (choć do innych jeszcze mi dalej) z innych powodów. Drażni mnie na przykład fakt, że jest sobie Jarosław Kaczyński, a potem długo, długo nikt. Mówiąc inaczej, drażni mnie pisowski, beznadziejny HRM oraz brak umiejętności kończenia spraw, które były do wygrania, lecz z nieznanych mi powodów zostały rozgrzebane i pozostawione. Drażni mnie też przewidywalność PiS-u. Jak gdyby nie było tam żadnych mózgów szachowych bądź brydżowych. Drażni mnie brak polotu i refleksu czołowych polityków PiS oraz ich skłonność do powtarzania tych samych, wytartych komunałów. Jarosław Kaczyński jest politykiem starej daty i to akurat mi odpowiada. OK. Niech PiS absolutnie nie uprawia PR, zwłaszcza w stylu PO, bo to droga donikąd. Ale musi być coś w zamian, czyli myśl, idea, błyskotliwy pomysł, inteligentna rozgrywka, mądre rozłożenie przeciwnika na łopatki etc. Skoro jednak w PiS szwankuje moim zdaniem HRM, to nie ma na co w tej materii liczyć. A skoro nie ma co liczyć, to PiS-owi pozostaje oczekiwać samodzielnej wpadki PO bądź radykalnego pogorszenia sytuacji gospodarczej i ekonomicznej w Polsce. Tylko co to za patent na przejęcie władzy? Moim zdaniem żaden. 

Na zakończenie tej części przykład niemal osobisty. Mam dobrego znajomego. Rzutki, błyskotliwy, pełen pomysłów, wykształcony (nieco spóźniony doktorat na ukończeniu). Kilka lat temu chciał się zaangażować w lokalną politykę w swoim mieście - po stronie PiS. Początkowo szło dobrze, potem jednak wyszło na jaw, że stryj znajomego był w latach '80 zastępcą dowódcy do spraw politycznych w jednej z jednostek wojskowych. Mimo że stryj od wielu lat nie żyje, to wystarczyło, że znajomy musiał dać sobie spokój z działalnością polityczną po stronie PiS. A co się dzieje w strukturach terenowych PiS w jego mieście? Nic specjalnego się nie działo i nadal nic specjalnego się nie dzieje. Miastem od lat rządzi PO. 

Dlaczego PO tak łatwo przyciąga?

To akurat jest proste. Moim zdaniem większość społeczeństwa lubi być inteligentnie okłamywana (lub nie ma takiej świadomości), a PO robi to znakomicie przy pomocy zaprzyjaźnionych mediów oraz ośrodków opiniotwórczych. Na przykład, że jesteśmy mądrzy, silni, inni nas podziwiają, a dobrobyt jest tuż tuż, na wyciągnięcie ręki. Trzeba tylko się bardziej sprężyć, lepiej, dłużej i więcej pracować, a nawet Niemcy będą przyjeżdżali do nas w poszukiwaniu pracy. Kraść nie wolno, ale załatwiać różne sprawy (zlecenia, przetargi), to przecież nie złodziejstwo, tylko łatwo rozgrzeszalna pomoc sobie, rodzinie czy przyjaciołom. Mam w rodzinie budowlańców, niektórzy byli tzw. rzemieślnikami jeszcze w PRL. Cennik i zasady postępowania pod stołem jak były, tak są. Za przetarg, za zlecenie, dla inspektora nadzoru itp. W porównaniu z PRL zmienił się nieco obieg kasy pod stołem. Kiedyś na przykład trzeba było przekupywać tzw. zaopatrzeniowca, dziś z materiałami nie ma większych problemów. 

Zasady i wartości lansowane przez PO są zmienne i dobierane tak, by pasowały jak największej grupie odbiorców. W tej dyscyplinie pryncypialny PiS nie ma szans. Ba! Jak PO przyzwyczaja społeczeństwo do jakiegoś niepopularnego zamierzenia? Bardzo prosto. Wystarczy zrobić tzw. przeciek kontrolowany i wypuścić zaprzyjaźnionych dziennikarzy do polityków PiS po komentarz w tej sprawie. Jest pewne, że znaczna część widzów bądź czytelników straci w tym momencie z pola widzenia clou zagadnienia i skoncentruje się na atakowaniu (choćby w myślach) nielubianego polityka PiS. Część z nich zorientuje się w temacie dopiero po wyportkowaniu z resztki kasy, a część w ogóle - na zasadzie: przecież PiS chciał odwrotnie, więc tak, jak zrobiło PO, musi być dobrze. PO świetnie wychodzi przekaz podprogowy: Ludzie! Nie trudźcie się myśleniem. Zajmijcie się swoimi sprawami (i sprawkami), bo silna ekipa myśli za was!

 

Reasumując, jeśli ludzie mają do wyboru dwie drogi: łatwą, przyjemną, z sympatycznymi woźnicami, ale być może prowadzącą donikąd dla większości podróżujących i drugą - trudną, wyboistą, z mrukiem w roli kierowcy, który miewa humory i czasami sam nie wie, czego chce, lecz za to z niemal stuprocentowym osiągnięciem sukcesu, to na którą się w większości zdecydują? Do wyborów daleko, ale mnie już dziś nurtuje pytanie, czy iść, a jak iść, to na kogo głosować?

Beem.Deep
O mnie Beem.Deep

1. Nie prowadzę bloga dla trolli, debili i "anonimowych" dziennikarzy oddelegowanych na odcinek. 2. Nie mam czasu na dyskusję z niekumatymi lemingami oraz z osobami, które używają dowolnych argumentów w dowolnej sprawie. 3. Proszę o powstrzymywanie się od ataków personalnych na innych blogerów oraz o merytoryczną dyskusję na główny temat notki.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (156)

Inne tematy w dziale Polityka