Mylą się ci, którzy twierdzą, że Jarosław Kuźniar kompromituje stację przy Wiertniczej. Wręcz przeciwnie. Jest idealnie dopasowany do linii propagandowej wyznawanej przez ojców założycieli.

A linia ta jest niezwykle czytelna - lepiej żyć z najgorszymi polskimi patologiami, niż dopuścić do tego, by czerwonoróżowy salon utracił wpływy lub - co jeszcze gorsze - dopuścić do władzy na przykład Jarosława Kaczyńskiego. Polityczne skutki afery Rywina nie mogą się powtórzyć i dlatego Polska ma duże szanse w osiągnięciu mistrzostwa świata w zamiataniu pod dywan. Stąd też jestem pewny, iż mamy koniec afery PSL. Nb. w 2009 roku ówczesny szef CBA Mariusz Kamiński złożył na biurko premiera Donalda Tuska raport w sprawie nepotyzmu w spółkach objętych władztwem czy nadzorem PSL. I co? I nic! Więc niby dlaczego teraz ma być inaczej?

Pięć lat temu Jarosław Kuźniar w swoim poranku w TVN zupełnie poważnie powiązał kiepską akurat pogodę z rządami PiS. Przedwczoraj zarzucił opozycji, że znając ubiegłoroczny raport NIK, dotyczący nepotyzmu w Agencji Rynku Rolnego, nic z nim nie zrobiła, a dziś Jarosław Kuźniar bezpardonowo zaatakował Jarosława Kaczyńskiego za to, że ten w wywiadzie bezsensownie jego zdaniem skrytykował Janusza Palikota za list do ambasady radzieckiej (Palikot obciążył w nim środowisko Radia Maryja i PiS odpowiedzialnością za zamieszki w Warszawie w czasie EURO 2012), bo przecież wcześniej Kaczyński sam pisał list do Rosjan.
TVN wie, Jarosław Kuźniar wie i sporo osób wie, że w Polsce najwięcej jest użytecznych idiotów. Nikt z nich nie będzie sprawdzał, jak było naprawdę. Po prostu - usłyszą i bezmyślnie powielą. I o to chodzi.


Komentarze
Pokaż komentarze (18)