"Zawistnicy" (by Tomasz Wołek) nie mogą uwierzyć w geniusz syna premiera Donalda Tuska. Nie wierzą przede wszystkim w to, że Michał Tusk ma wszelką wiedzę o niczym i może być zręcznym menadżerem nawet w fabryce produkującej dziurki do guzików.

Tymczasem Michał Tusk popisał się ostatnio wprost genialną wypowiedzią, którą warto zacytować w całości:
"(...) jeśli ktoś mi zarzuca, że dostałem tę posadę po znajomości, to niech znajdzie na rynku innego specjalistę z moją wiedzą o lotnictwie cywilnym oraz kontaktami w branży, który przyjmie te obowiązki za 3 tysiące złotych. Podsumowując – mogę żartobliwie wezwać ojca, by ustąpił z pracy na swoim stanowisku, bo sprawia mi nim tylko problemy w realizowaniu kariery zawodowej".
Tak więc, panie Donaldzie Tusk, ustąp pan ze stanowiska i daj pan szansę młodemu, by udowodnił, że nie zawdzięcza panu niczego. Jestem pewny, że po abdykacji ojca premiera, Zarząd Lech Walesa Airport podniesie gażę młodemu Tuskowi do wysokości co najmniej na 10 tys. zł, których teraz nie może otrzymać, bo zawistnikom przeszkadza, iż nazywa się Tusk. Podobnie jest z synem ministra Kalemby, który już 10 lat temu zaczął pracę w ARR i z pewnością nie zawdzięcza nic swojemu ojcu, który był w tym czasie jedynie posłem, a takiego - jak powszechnie wiadomo - każdy młody Polak ma w bliskiej rodzinie.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)