Nie zamierzam koncentrować się na analizowaniu zależności między firmą Amber Gold (OLT) a sprawą Michała Tuska, syna urzędującego premiera. Jest wystarczająco dużo artykułów i notek w Sieci.

Pewnie to, co napiszę, nie spodoba się wszystkim, ale dla mnie jest czymś absolutnie oczywistym, że dzieci prezydenta, premiera, wicepremiera i szefów niektórych resortów (ON, SW, SZ) oraz ich małżonkowie powinni być objęci dyskretną ochroną kontrwywiadowczą. To samo dotyczy oczywiście córki premiera, Katarzyny Tusk.

Rzecz nie polega na tym, czy ja kogoś lubię czy nie lubię (bo tym kieruje się, niestety, większość), ale na ochronie żywotnych interesów państwa polskiego. Łatwo bowiem wyobrazić sobie sytuację wrobienia żółtodzioba w jakąś sprytnie skonstruowaną, acz kompromitującą intrygę, i wywieranie - delikatnie rzecz ujmując - pozaprawnych wpływów na prominentnym polityku.
Tak czy siak sprawa Michała Tuska kompromituje, moim zdaniem, państwo polskie. Jeśli nie był objęty ochroną kontrwywiadowczą, to właściwie od czego są odpowiednie służby, a jeśli był, to nie chcę już nic więcej wiedzieć na temat ich "profesjonalizmu".


Komentarze
Pokaż komentarze (4)