Nie, nie teraz. Na razie trwa preludium i Marcin Plichta jedynie publicznie ostrzega.
![]()
Mały Tusk to mały pikuś. ABW i nadzorca służb (duży Tusk), sześć wyroków oraz idiotyczne przepisy prawa - to tylko trochę większy pikuś. Finansowanie filmu o Wałęsie jest nawet symptomatyczne, ale to też cienki bolek.
Więc kiedy? Ano, wtedy, gdy pojawi się potencjalne zagrożenie, że Marcin Plichta zechce upublicznić niebezpieczną wiedzę, dzięki komu i dlaczego bezkarnie może bawić się z polactwem w kotka i myszkę. Marcin Plichta ma kilka wyjść, lepszych i gorszych, ale najgorsze z nich - zacząć mówić prawdę. Na szczęście dla czerwonoróżowego salonu kłamców casus Rywina wyznaczył w tym obszarze standardy na wiele lat.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)