Jestem przyzwyczajony, że jeśli ktoś nie ma nic do ukrycia, to nie kombinuje, nie kłamie, nie manipuluje, bo i po co? Co innego prorządowi funkcjonariusze medialni, w tym Onetu. Weźmy taki fragment dzisiejszej informacji:
W ubiegłą środę syn Anny Walentynowicz Janusz - który widział ciało - powiedział dziennikarzom, że ekshumowane w Gdańsku szczątki nie są ciałem jego matki. Po czwartkowej sekcji zwłok, rodzinna Anny Walentynowicz stwierdziła, że nie przyniosła ona jednoznacznej odpowiedzi co do tożsamości ofiary.

Co z niej wynika? Ano, że w środę Janusz Walentynowicz obejrzał jakieś ciało i stwierdził, że nie jest to ciało jego matki, zaś w czwartek, po sekcji zwłok, rodzina już taka pewna tego nie była. Gdzie tu ordynarna manipulacja? Ano w tym, że w środę i czwartek ekshumowano kompletnie inne ciała. Trudno mieć jednak pretensje do czytelników, bo wielu na tak zmanipulowaną informację reaguje zdenerwowaniem, że nawet w najbliższej rodzinie nie ma zgodności, czy jest to śp. Anna Walentynowicz, więc co tu wymagać od osób trzecich. A wszystko to dzieje się już po apelu mecenasa Stefana Hambury, by nie manipulować dokładnie w ten sposób!
Być może "wrażliwcom" z czerwonoróżowego salonu kłamców wystarczą jakiekolwiek szczątki ludzkie (a nawet zwierzęce!) w grobie ich bliskich. Zapewniam jednak, że dla normalnych ludzi jest niezmiernie ważne, komu składają kwiaty na grobie i za kogo się modlą.
http://wiadomosci.onet.pl/katastrofa-smolenska,5255128,temat.html


Komentarze
Pokaż komentarze (5)