Przez media oraz Internet przebił się film i zdjęcia, jak to były prezes Sądu Okręgowego w Gdańsku kibicuje razem z premierem Tuskiem. To znaczy, że się znają, bo przecież inaczej BOR nie dopuściłby gościa w pobliże premiera.
Złośliwcy znaleźli na tym filmiku jeszcze jedną ważną postać, czyli szefa Prokuratury Okręgowej w Gdańsku. Pewnie też się zna z premierem. Nie dziwota. W końcu Gdańsk to matecznik Donalda Tuska, Kongresu Liberalno-Demokratycznego i Platformy Obywatelskiej, której standardy jakościowe są powszechnie znane.
Dlaczego napisałem, że prezes Ryszard Milewski jest OK? Z prostej przyczyny. Gdyby nie znał wcześniej Donalda Tuska (no i innych prominentnych polityków PO z Gdańska), to nie dałby się nabrać na numer z telefonem. Ale i tak nie w tym rzecz. Prezes Milewski jest OK, bo zachowywał się tak, jak gdyby na taki telefon czekał. Niestety, problem polega na tym, że większość funkcyjnych sędziów w Polsce na żaden telefon nie czeka. Oni dobrze wiedzą bowiem, co należy robić, by władza była zadowolona, bez żadnego telefonu od przyjaciela. Na tym właśnie polega dramat syfu, zwanego polskim wymiarem sprawiedliwości.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)