Jak w III PRL tworzy się kłamstwo? Bardzo prosto. Wyczerpującej odpowiedzi udziela Nasz Dziennik w artykule pt.: "Rozczarowany, że nie było wymuszenia". Idzie o lot w dniu 15 marca 2010 r. i lądowanie w Krzesinach. Śp. gen. A. Błasik siedział wówczas w fotelu drugiego pilota i według czerwonoróżowego salonu kłamców III PRL miał jakoby naciskać na lądowanie.
Niejaki Zbigniew Zawada, ppłk rez. i jednocześnie pupil czerwonoróżowego salonu kłamców, półtora roku później zatelefonował do pierwszego pilota, którym był kpt. Piotr Kulisz, żeby wyrazić swój niepokój, iż prokuratura nic nie robi ze sprawą zmuszania go do lądowania w Krzesinach. Gdy dowiedział się, że zmuszania nie było, wyraził swoje głębokie rozczarowanie postawą kpt. Kulisza stwierdzając, że "jest młody, nie do końca wszystko wie i nie zna generała tak długo jak on".
Nie zmienia to faktu, że do opinii publicznej przedarły się wyssane z palca - jak się teraz okazuje - zarzuty wobec gen. A. Błasika. Jeśli Polska byłaby normalnym krajem, to owszem, prokuratura powinna wszcząć postępowanie, ale wobec ppłk rez. Zbigniewa Zawady. Na to bym jednak nie liczył, bo to nie byłoby po myśli czerwonoróżowego salonu kłamców III PRL.
http://www.naszdziennik.pl/wp/12984,rozczarowany-ze-nie-bylo-wymuszenia.html


Komentarze
Pokaż komentarze (1)