Od jakiegoś czasu pisuję w S24. Nie ukrywam swoich poglądów, chociaż sam nie wiem nawet, czy w ogóle pójdę na następne wybory. Pewnie tak, ale na razie nie chcę zawracać sobie głowy decyzjami wyborczymi.
Mniej więcej od 2006 roku w wielu sprawach bliżej mi do PiS niż do PO, a z pewnością od 2010 roku - zwłaszcza jeśli idzie o kwestie związane z dogłębnym wyjaśnieniem przyczyn katastrofy smoleńskiej. Gdzie indziej bywa różnie, zaś zdecydowanie nie mam serca do decyzji prezesa PiS w zakresie HRM, aczkolwiek i tu istnieją chlubne (pojedyncze) wyjątki.
W głośnej ostatnio kwestii istnienia materiałów wybuchowych, w blogu Łukasza Warzechy oceniłem wystąpienie prezesa PiS jako zdecydowanie przedwczesne. Nie spodobało się to kilku osobom. Trudno. Sprawa jest poważna, jak sama katastrofa. Wziąłem udział w kilku dyskusjach salonowych, niemal wszystkie istotne dość bacznie obserwowałem. Doszedłem do wniosku, że nie ma najmniejszych szans na rzeczową dyskusję z wyznawcami PO, a tych jest w S24 całkiem sporo. Pomijam przypadki kliniczne, na przykład RR-K i jej klakierów, która nawet sprawę aresztowania o 22.00 samotnej matki i oddanie jej dzieci do policyjnej izby dziecka przypisała "ludziom Kaczyńskiego". To nieuleczalne i prowadzi do następnego Cyby.
Wydawało się jednak, że jest tu sporo osób, którzy nie będą zaprzeczały oczywistym faktom w sprawie TNT i nitrogliceryny na pokładzie tupolewa. Podstawowy, bezsporny fakt jest zaś taki, że próbki pobrane przez polskich biegłych muszą być zbadane, albowiem wykryto w nich coś niepokojącego i bez czego prawdopodobnie nie da się ostatecznie wykluczyć hipotezy wybuchu, a tym samym jeszcze straszniejszej hipotezy zamachu. Nie da się tego dokonać bez badań laboratoryjnych.

Tu następuje podział. Zadeklarowani zwolennicy PiS twierdzą, że nie ma takiej potrzeby, bo przyrządy powiedziały już tyle, że więcej nie trzeba. Ich przeciwnicy z kręgów PO (i przeciwnych PiS) dla odmiany dowodzą, że nie ma najmniejszych podstaw do uznania, iż biegli i ich aparatura stwierdzili coś niepokojącego.
W mojej ocenie, w tym stadium postępowania, nie da się niczego kategorycznie potwierdzić, ani równie kategorycznie wykluczyć. Aparatura prawdopodobnie coś ważnego wykryła, ale nawet gdy potwierdzi się to w 100%, to fakt taki nie będzie oznaczał jeszcze zamachu w celu zamordowania 96 osób, choć na pewno będzie oznaczał coś bardzo złego, na przykład dyletanctwo i tumiwisizm biegłych badających tupolewa tuż po katastrofie. Co do tego ostatniego jest zresztą coraz mniej wątpliwości.
Nie ma jednak szans, by w S24 dyskutować właśnie w ten sposób, bo natychmiast człowiek staje się wrogiem i jednych, i drugich. Faktem jest, że zdecydowanie więcej błota wyrzucają z siebie zwolennicy PO i - co nie jest automatyczne - przeciwnicy PiS, ale i od zwolenników PiS można nieźle oberwać. A szkoda, bo Smoleńsk zasługuje sobie nie tylko na prawdę, ale i na rzeczową dyskusję.



Komentarze
Pokaż komentarze (37)