Beem.Deep Beem.Deep
4375
BLOG

Kazimierz Wóycicki i Janina Jankowska - po prostu szok!

Beem.Deep Beem.Deep Polityka Obserwuj notkę 67

Prof. Kazimierz Wóycicki napisał notkę, w której podsumował jakoby kwestie związane z katastrofą smoleńską. Pod notką swoje "ochy" i "achy" wyraziła Janina Jankowska, ważna postać polskiej opozycji demokratycznej lat '80, w tym między innymi:

Cieszę się, że napisałeś ten tekst. Szkoda, że stał się w wiekszości wypowiedzi okazją do dołowania autora. Dzielnie się bronisz, choć raz nerwy popuściły. Nie przejmuj się . Pisz tego typu analizy. Nigdy nie wiadomo, ilu osobom, którzy nie pozostawili śladu, rozjaśnisz sprawę lub azinspirujesz...

Ponieważ zadałem prof. K. Wóycickiemu banalnie proste, acz istotne moim zdaniem pytanie, na które nie raczył odpowiedzieć, a które to pytanie powieliła później sama Janina Jankowska (również bezskutecznie), okoliczność ta zainspirowała mnie do napisania tej notki. Choć nie jest to zapewne inspiracja, o jaką chodziło Janinie Jankowskiej.

Przed skomentowaniem przeczytałem uważnie ten tekst prof. Kazimierza Wóyjcickiego, wcześniej zaś czytałem inne jego teksty. Nic rewelacyjnego. W S24 zdarzają się znacznie celniejsze i argumentacyjnie ciekawsze analizy - po wszystkich stronach. Gdyby prof. Kazimierz Wóycicki nie przedstawił się, w życiu nie wpadłbym na to, że jest naukowcem - historykiem i politologiem. Ot, jeden z wielu przeciętnych blogerów, który zbiera po różnych blogach różne myśli i później przedstawia je jako własne.

Spójrzmy zatem, co takiego ciekawego i inspirującego przedstawił prof. K. Wóycicki, że Janina Jankowska udzieliła mu aż takiego wsparcia:

1. Tytuł: Zamach hipotezą najmniej prawdopodobną.

Może służyć za punkt wyjścia, pod warunkiem wszakże silnego umocowania w faktach. Czy tak jest i czy luźne dywagacje naukowca stanowią dostatecznie silny dowód?

2. Badając przyczyny katastrofy prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem...

Do dnia 10 kwietnia 2010 r. samolot określany był wyłącznie mianem "rządowego", co jest w zgodzie z prawdą, ponieważ jedynym dysponentem tego samolotu była i jest Kancelaria Rady Ministrów i która wręcz tym chełpiła się publicznie. Po tej dacie wszystko się zmieniło. Niby to drobiazg, ale symboliczny i znamienny.

3. Zła pogoda przyczyną katastrofy.

Niewątpliwie zła pogoda to jeden z najważniejszych czynników, które muszą być brane pod uwagę przy każdym wypadku, nie tylko w badaniu katastrofy lotniczej. Mało to odkrywcze, ale niech tam. Oczywiście - powód pierwszoplanowy bez dwóch zdań. 

4. Zupełny brak odpowiedzialności ze strony polskich czynników (nie rozstrzygam czy było to otoczenie Prezydenta Kaczyńskiego czy też szerszy krąg ludzi)

Wyraźna sugestia, że badanie odpowiedzialności należy rozpocząć od ludzi z otoczenia śp. Lecha Kaczyńskiego, a dopiero później spojrzeć szerzej. Czy z takim poglądem zgadza się Janina Jankowska? To niech może Janina Jankowska napisze, w jaki sposób ludzie LK odpowiadali, w tym: za lądowanie w złych warunkach meteorologicznych, za szkolenie wojskowe i dobór załogi samolotu (czyżby określenie "prezydencki" wymyślono po to, by później sugerować, iż to Kancelaria Prezydenta RP odpowiadała za kwestie typowo logistyczne), za decyzje pilotów związane z podejściem do lądowania etc. etc. Proszę zwrócić uwagę, że K. Wóycicki w ani jednym miejscu nawet nie sugeruje, że za jakiekolwiek zaniedbania może odpowiadać rząd Donalda Tuska. 

5. Jeśli jednak mylne naprowadzanie było celowe, to na zamach strona rosyjska musiałaby się zdecydować w ostatniej chwili (bowiem przy lepszej pogodzie nie mogłoby to być skuteczne).

Jestem daleki od uznania zamachu, jako najbardziej prawdopodobnej przyczyny katastrofy, ale spójrzmy na to zdanie K. Wóycickiego od strony analitycznej. Jeśli ktokolwiek na świecie zdecydowałby się na zamach wobec jakiegokolwiek samolotu, to pogoda byłaby bez znaczenia. Aby zatrzeć ślady, skoncentrowałby się raczej na budowie warunków do wielopiętrowego zaciemnienia sytuacji, zaś mgła tylko by temu celowi pomogła. W sumie zdanie to obrazuje infantylny sposób rozumowania K. Wóycickiego, nie zaś stan faktyczny.

6. Jest też kwestia cui bono? Kto miałby odnieść korzyść z takiego zamachu?

Tu K. Wóycicki w dziecinny sposób przedstawia wyłącznie kwestie związane z Lechem Kaczyńskim. Tymczasem na pokładzie byli najważniejsi polscy generałowie oraz całkiem sporo ważnych osób życia politycznego. "Po owocach poznacie" - mówi Biblia. Patrząc na owoce z perspektywy czasu jedynym wygranym na katastrofie smoleńskiej jest Moskwa, która może dzięki niej rozgrywać polskie życie polityczne, jak jej się spodoba i bez najmniejszych strat po własnej stronie. Do raportu Anodiny były to nieustanne wrzutki medialne, łatwo łykane przez polskich dziennikarzy, które ostatecznie okazały się totalną fikcją. "Wydamy wrak tupolewa albo nie wydamy. Wydamy oryginały czarnych skrzynek albo nie wydamy. Wydamy broń i kamizelki borowców albo nie wydamy. Wydamy sprzęt elektroniczny i kryptograficzny albo nie wydamy. A jak będziemy mieli kaprys, to co rusz wrzucimy na "anonimowe" strony internetowe zdjęcia lub inne informacje, które spowodują wrzenie w Polsce". Tak Rosja może teraz pogrywać sobie z Polską i nikt na świecie nie stanie w naszej obronie. Zresztą wspomina o nich także K. Wóycicki. Więc po co zaprzecza sam sobie?

7. Obecna sytuacja z „trotylem” nie dotyczy samej tylko Rzp. Red.Gmyz wykazał w oczywisty sposób brak profesjonalizmu pisząc tekst o tak dalece idących wnioskach na podstawie tak małej ilości przesłanek.

Teza dyskusyjna, a nie oczywista, jak sugeruje K. Wóycicki. Z jednym zgadzam się z K. Wóycickim. Wystarczyło bowiem, by C. Gmyz napisał, iż jest wielce prawdodobne, że na pokładzie tupolewa wykryto ślady materiałów wybuchowych i trudno byłoby mieć do niego jakiekolwiek pretensje - zakładając oczywiście, że C. Gmyz takie informacje posiadał na 100%. Tego zaś nie wiem, lecz nie wie także K. Wóycicki. Nie przeszkadza mu to jednak w formułowaniu kategorycznych ocen.

8. Tak jest bowiem w kulisach polityki, że emocje i głupota służą lepiej obcym służbom niż najlepsi agenci. Tych już właściwie nie potrzeba, starczy jedynie naciskać na odpowiednie dźwignie emocji.

Ten postulat jest niezły i powinien być skierowany pod różnymi adresami, przede wszystkim w stronę naturalnych przyjaciół prof. Kazimierza Wóycickiego. 

 

Osobiście zadałem K. Wóyjcickiemu jedno pytanie:

Czy zna Pan normalny kraj na świecie, w którym wrak samolotu bada się po katastrofie na okoliczność materiałów wybuchowych po upływie 2,5 roku?

Odpowiedzi nie uzyskałem. Takowej nie uzyskała także Janina Jankowska. Nie przeszkodziło to jej w łajaniu innych blogerów i zachwycaniu się przeciętniutkim tekstem, jakich wiele w S24, a nawet na Onet.pl. Cóż, jacy naukowcy i dziennikarze, taki kraj - chciałoby się rzec parafrazując słowa prezydenta Bronisława Komorowskiego. 

 

 

http://inwebscribis.salon24.pl/460600,zamach-hipoteza-najmniej-prawdopodobna

Beem.Deep
O mnie Beem.Deep

1. Nie prowadzę bloga dla trolli, debili i "anonimowych" dziennikarzy oddelegowanych na odcinek. 2. Nie mam czasu na dyskusję z niekumatymi lemingami oraz z osobami, które używają dowolnych argumentów w dowolnej sprawie. 3. Proszę o powstrzymywanie się od ataków personalnych na innych blogerów oraz o merytoryczną dyskusję na główny temat notki.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (67)

Inne tematy w dziale Polityka