Tomasz Lis wyspecjalizował sie w kanalizowaniu pewnych zachowań. Dosłownie. Dotychczas niedoścignionym wzorcem był tygodnik NIE, teraz zaś Tomasz Lis uparł się, by wyjść przed szereg wyznaczony przez Jerzego Urbana.


W Polsce kształcą głównie szkoły lub media, a wychowuje dom lub ulica. Z faktu, że jakaś szkoła jest prywatna, nikt rozsądny nie wyciąga absurdalnego wniosku, że właściciel może narzucać niemoralne zachowania, na przykład żądać od nauczycielki biologii, by na sobie uczyła młodzież sekretów anatomii człowieka, mimo że prywatnie akurat ta nauczycielka lubi się obnażać. Z mediami prywatnymi jest podobnie. Nie tylko informują, lecz także wychowują. Teoretycznie. Nie chciałbym bowiem, by kształtowaniem postaw moich dzieci zajmowali się panowie powyżej. Cynizm, hipokryzja, bezczelność, arogancja, cwaniactwo, pogarda - to główne cechy, które promują.
Tomasz Lis chce szokować - atakując nieżyjących. Tym razem powołał się na zeznania gen. Janickiego. Tego samego, który "mijał się" z prawdą smoleńską co najmniej dwukrotnie - pomijając niuanse związane z wykształceniem. Skąd Lis wziął materiały z tajnego śledztwa? Nie wiadomo. Wiadomo, że takie działania w czasach PiS przypisywano "pisowskiej" prokuraturze. Potem, w latach 2007-2010, gdy działo się to samo, ale PiS już nie rządził, twierdzono, że to "pisowskie" złogi zalegają w prokuraturze (jak gdyby w latach 2005-2007 wymieniono kilka tysięcy prokuratorów). Po 2010 r. mówi się tylko jedno: prokuratura jest niezależna. Głupcy uwierzą, mądrzy bez trudu dostrzegają obłudę.
Mamy zatem nielegalny przeciek ze śledztwa, w którym zeznawał gen. Janicki, plamiący honor oficerski kłamstwami. No, ale pasuje do odgrzania lisowskiej tezy, jakoby wszystkiemu winna była Kancelaria Prezydenta RP. Nie wiem, jak skończy się badanie katastrofy smoleńskiej, zwłaszcza, że to może potrwać dziesiątki lat. Sądzę jednak, że Tomasz Lis na starość skończy nie tak jak Jerzy Urban - w domowym basenie (bynajmniej nie w charakterze denata). Tomasz Lis będzie miał swój pomnik - na śmietniku polskiego dziennikarstwa.




Komentarze
Pokaż komentarze (3)