Podobało mi się urabianie tzw. opinii publicznej przez mniej lub bardziej widoczne sugestie, jakoby "zamachowiec", który postawił na nogi całą Polskę, był inspirowany przez PiS, a ściślej przez Jarosława Kaczyńskiego. Także tu, w S24, różni nawiedzeni lewacy i inni antypisowcy gładko przypisali Brunonowi K. rolę pisowskiego Breivika.

Okazuje się jednak, że Brunon K. obdzielał ciosami równo, ale proporcjonalnie do zakresu władzy. Krytykował prezydenta, premiera i całe PO, ale walił też na odlew w PiS i Jarosława Kaczyńskiego, któremu wręcz przypisywał moralną odpowiedzialność za smoleńską katastrofę. Zatem ideowo niczym nie różni się od Lecha Wałęsy, czy innego Azraela.
No i co teraz będzie, lemingowi dziennikarze Gazety Wyborczej, TVN i parówkowego portalu dla ubogich intelektualnie? Co wymyślicie?




Komentarze
Pokaż komentarze (10)