Polska coraz bardziej zaczyna przypominać Folwark zwierzęcy. Tym porównaniem odnoszę się do ostatniego pomysłu rządzącej PO, by ustawowo zakazać stosowania "mowy nienawiści". Nie mam oczywiście nic przeciwko choćby częściowemu wyrugowaniu chamstwa z polityki, ale mam wszystko przeciwko jawnej hipokryzji.

Jeśli bowiem prawdą jest to, co oświadczyła Małgorzata Kidawa-Błońska, że ostre słowa Stefana Niesiołowskiego nie podpadają pod ustawowy zakaz, to otwarte pozostaje pytanie, czym będzie mowa nienawiści w świetle przepisów nowotworzonej ustawy? Gdy bowiem była działaczka Unii Wolności w ten sposób wspiera swojego parlamentarnego kolegę, to można być pewnym, że nic dobrego dla Polski z tego nie wyjdzie.

Polacy jako naród są bardzo odporni na krytykę. Co rusz dowiadujemy się od różnych Grossów o nowych faktach z najnowszej historii Polski, a jak tego jest mało, to kręci się film mający co najmniej luźny związek z faktami, z którego wynika, że nie ma na świecie gorszego narodu, aniżeli Polacy. Dzięki temu nawet argentyńscy hodowcy bydła mogą porównać Polaków do najgorszych okazów w swoich hodowlach.
Jeśli ci sami ludzie, którzy dobre imię Polski bez skrupułów sprzedają za garść srebrników, teraz wezmą się za ustawę o przeciwdziałaniu mowie nienawiści, to już widzę, jak to będzie wyglądało w praktyce. Po prostu, jeśli nie dasz sobie napluć w twarz i odpowiednio szybko nie nadstawisz drugiego policzka, a już - nie daj Boże! - odpyskujesz, staniesz pod zarzutem stosowania mowy nienawiści.





Komentarze
Pokaż komentarze (10)