Mam fajną ciocię. Od kilku lat jest sama na emeryturze (wujek zmarł przedwcześnie) i mieszka w Gdyni. Kiedyś była główną księgową w jednej z gdyńskich spółdzielni. Na finansach zna się nieźle, na polityce słabiej, ale lubi na ten temat dyskutować. Poza tym świetnie kucharzy i fajnie opowiada o rodzinie. Jest pod tym względem chodzącą rodzinną encyklopedią. Nic dziwnego, że od czasu do czasu wpadam do niej w odwiedziny, a przy okazji delektuję się tym, co ciocia akurat ma pod ręką. Nigdy się nie zawiodłem. Pod jednym względem ciocia jest ewenementem. Otóż, słucha i ogląda w zasadzie wszystko. Od SuperStacji po TVTrwam, od TokFM po Radio Maryja. Tyle że po łebkach, najczęściej robiąc w tym czasie co innego, czyli głównie - czytając lub kucharząc. Bo ciocia czyta nad wyraz dużo jak na swoje oczy. Zapomniałem, ciocia nie czytuje Urbana. Jak mówi - dla zasady, bo przypomina jej stan wojenny.
Dzisiaj, po obiadokolacji, wzięliśmy się za rozmowę o polityce. Szczerze mówiąc sam chciałem wywołać ten temat, ale ciocia była pierwsza. Na tapetę wzięła dwie sprawy, tj. atak na obraz jasnogórski i słowa Jarosława Kaczyńskiego o prawach mniejszości niemieckiej w Polsce. Co do pierwszej zrobiła mi niezły wykład historyczny, zaś konkluzja była dla niej (i dla mnie) oczywista - tylko człowiek niepoczytalny lub przepojony nienawiścią mógł zdobyć się na taki akt. Nic dodać, nic ująć, więc siedziałem cicho.
Druga sprawa nie była już taka prosta. Dlaczego ten Kaczyński tak nienawidzi Niemców? A w którym miejscu, proszę cioci? No jak to, przecież chce odebrać prawa mniejszości niemieckiej w Polsce! Czytałem, ciociu, ale nie o odbieraniu praw, lecz o symetrii, czyli tyle samo praw dla Niemców w Polsce, ile dla Polaków w Niemczech. No to niech Polacy sobie wywalczą takie same prawa! No właśnie, ciociu, przecież Kaczyński to robi.
Wymiana podobnych zdań trwała może z pięć minut. Argumenty cioci topniały z minuty na minutę, ale sama końcówka była super! "A ja i tak nie lubię Kaczyńskiego". Poddałem się. Zmieniliśmy temat na przygotowanie do zimy.




Komentarze
Pokaż komentarze (4)