Tak właśnie trzeba! Antoni Macierewicz przyszedł do studia TVP Info z dokumentem, który zaskoczył i kompletnie rozbił koncepcję prowadzącego (nazwiska nie zapamiętałem).
Okazało się, że Tomasz Sekielski pokazał wczoraj jedynie fragment dokumentu związanego z prof. Chrisem Cieszewskim, zaś pominął inny, bardzo istotny fragment tego samego dokumentu, który poddaje w wątpliwość jego autentyczność. Tak się bowiem złożyło, iż rzekomą rejestrację Chrisa Cieszewskiego dopisano w rejestrze, w którym ewidencjonowano zupełnie inne akcje esbeckie, nie zaś pozyskiwanie TW. Dopisano później, mimo że zgodnie z chronologią - nawet jeśli z Cieszewskim miałaby być prawda - powinno to być uczynione kilka miesięcy wcześniej.
Oczywiście, nie mam pojęcia, jaka jest pełna prawda o Chrisie Cieszewskim, ani jaka jest prawda o powstawaniu dokumentu pokazywanego przez Tomasza Sekielskiego. Wiarygodności w tej sprawie nie dodaje wyciągnięta z szafy Lesiaka postać samego płk Lesiaka, który - to również wyszło w programie - sfałszował na przykład datę zniszczenia rzekomych dokumentów związanych ze sprawą Cieszewskiego. Lesiak ostemplował bowiem dokument zniszczenia datą z kwietnia 1990 roku, podczas gdy ostatnie niszczenie dokumentów SB nie mogło nosić daty późniejszej niż styczeń 1990 roku.
Bezradność (anty)lustratorów z telewizji publicznej jest widoczna jak na dłoni i staje się wręcz porażająca. Brawo Antoni Macierewicz! Liczę, że ani Cieszewski, ani PiS, nie odpuszczą tej sprawy.



Komentarze
Pokaż komentarze (119)