Rosja ewidentnie odgrywa pierwszoplanową rolę w tej części Europy. Polska ze swoim NATO i UE znaczy coraz mniej, a zapowiada się, że będzie mniej niż zero. Czy to źle, czy dobrze? Każdy, kto ma otwarty umysł, niewielką wiedzę historyczną i brak powikłań postkomunistycznych, z łatwością odpowie na to pytanie. Nie dotyczy to w żadnej mierze michnikowych i lisich lemingów.
Niedawno organ Michnika cieszył się z tytułu w moskiewskiej prasie: "Skompromitowany Kaczyński pełznie po Majdanie". Dziś ta sama Rossijskaja Gazieta chwali polskiego ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego, określając go mianem "trzeźwo myślącego" w sprawie Ukrainy. Charakteryzuje go zatem znacznie lepiej, niż koledzy partyjni z PO, dla których jest "bucowatym bufonem". Nie wiadomo, śmiać się, czy płakać z takiego obrotu spraw?



Komentarze
Pokaż komentarze (1)