Janusz Palikot zasugerował jednoznacznie, iż po publikacji materiału Wprost należałoby wsadzić Antoniego Macierewicza do więzienia. Ja zaś sugeruję jednoznacznie, by Janusz Palikot udał się wprost do Tworek, bo tam jest najlepsze miejsce dla uprawianej przezeń polityki.
Poszło o to, że fragment raportu z likwidacji WSI został jakoby niezgodnie z prawem wyniesiony na zewnątrz i przetłumaczony na język rosyjski - przed opublikowaniem w języku polskim. Fora internetowe zajazgotały zgodnym chórem lemingów i/lub wyznawców Al Jazethy Wyborczej i orzekły zgodnie: Macierewicz to zdrajca i ruski agent.

Powszechnie wiadomo, że lemingom i/lub wyznawcom Al Jazethy Wyborczej nie są potrzebne dowody, lecz akty wiary. No to niech teraz wyznawcy bożka antyPiSa wytłumaczą pozostałym, jak to możliwe, by tekst trafił do tłumaczenia na język rosyjski 4 miesiące po opublikowaniu w "Monitorze Polskim" - skoro rzekomo został nielegalnie wyniesiony z siedziby SKW?
Mam też nadzieję, że Antoni Macierewicz pozwie Palikota, Czuchnowskiego i Wprost za nazywanie go zdrajcą i wsadzanie do więzienia - oczywiście bez sądu.

PS. Prawdą jest, że wyjaśnienia wymagają daty tej umowy. Nie jest bowiem możliwe, by wystarczył jeden dzień na dokonanie tłumaczenia. Dokument posiada być może kolejne strony (brak podpisów), które to wyjaśniają. Trzeba drążyć ten temat, bo zaiste - kto skłamał w tej sprawie, powinien zakończyć karierę w pierdlu.



Komentarze
Pokaż komentarze (63)