Co zrobić, żeby uchronić się od odpowiedzialności karnej za korupcję? Odpowiedź na to pytanie nie jest trudna, albowiem muszą być spełnione 3 warunki:
1. Trzeba mieć znane i cenione w PRL nazwisko.
2. Trzeba trafić na sędziego, który "czuje" system wartości III RP.
3. Łapówkę trzeba brać post factum, czyli po wydaniu decyzji korzystnej dla łapówkodawcy.
Takie wnioski płyną z wyroku, który sąd III RP w Katowicach wydał na Ariadnę G., byłą synową Gierka, pełniącą funkcję dyrektora kliniki okulistycznej. Ariadna G. została oskarżona o przyjęcie 13 łapówek w postaci kopert podawanych pod stołem. Powodem zaś uniewinnienia Ariadny G. jest fakt, że łapówki wręczano m.in. jej już po, a nie przed, rozstrzygnięciem przetargów. W związku z tym sędzia III RP nie dopatrzył się związków przyczynowo-skutkowych między wzięciem łapówki a podejmowanymi decyzjami.
Katowicki sąd opracował więc piękny patent na przyszłość dla wszystkich potencjalnych cwaniaków żerujących na ubożejącym społeczeństwie. Trzeba po prostu umieć dogadać się z "kontrahentem". Nb. chciałbym się dowiedzieć, czy w Polsce zapadały już wyroki skazujące w identycznym stanie faktycznym, tyle że przeciwko mniej znanym osobistościom, którzy z PRL-bis raczej nie mieli nic wspólnego.

http://wyborcza.pl/1,75478,15236469,Koperta_pod_stolem_to_nie_lapowka__czyli_znana_okulistka.html



Komentarze
Pokaż komentarze (7)