Tak, przejaskrawiając nieco, można oddać logikę i sens słów Donalda Tuska, wypowiedzianych w sprawie powołania sejmowej komisji śledczej ds. Antoniego Macierewicza (bo przecież nie chodzi w niej o nic innego).

Premier rzekomo demokratycznego państwa, a wcześniej politycy jego partii, nie widzą potrzeby powoływania komisji śledczej. Widzą natomiast potrzebę rozgłaszania wniosków końcowych, do których komisja - wedle nich - by doszła, gdyby powstała. Takie kuriozum logiczno-językowe fundują nam rządzący, biznesmeni i kapusie z WSI, oraz - tradycyjnie - różowoczerwone środowisko związane z Agorą i ITI.
Nic to, że Antoni Macierewicz deklaruje expressis verbis chęć stanięcia przed dowolną komisją i wytłumaczenia się ze swoich działań. Nawet pedofil i morderca Trynkiewicz korzystał z prawa do obrony. Natomiast Antoniemu Macierewiczowi - współtwórcy KOR (razem ze śp. Jackiem Kuroniem) i de facto jednemu z twórców wolnej Polski, prawo takie nie przysługuje. Jego przeciwnikom przysługuje natomiast prawo do obrażania go, pomawiania i zniesławiania na wszelkie możliwe sposoby.
Trollom i debilom sygnalizuję zawczasu (gdyby zachciało im się tutaj komentować), że to nie Antoni Macierewicz uchwalił ustawę o likwidacji WSI, lecz Sejm Rzeczpospolitej Polskiej.
http://wyborcza.pl/1,75478,15401416,Macierewicz__Chetnie_opowiem_o_WSI.html



Komentarze
Pokaż komentarze (17)