Wszystko wokół tak przyspiesza, że rzucone przez Jarosława Kaczyńskiego hasło Budapesztu w Warszawie, może nabrać realnego kształtu szybciej niż się spodziewa tego sam autor, i to nie tylko u nas, nad Wisłą. Podniecenie udziela się większości naszych aktorów: Kutz mówi o gumce myszce PO, Michał Kamiński zachowuje się w TVN 24 jak dziennikarski tropiciel milionów PiS –u (sam w części dzielił wydatki partii na różne cele), poseł Roman Kotliński grzebie w życiorysie Ojca redaktor Olejnik, a przewodniczący Miller mówi o pożytku sikania z namiotu na zewnątrz. Do tego wszystkiego wyraźnie znerwicowana twarz Premiera Tuska – i w Sejmie, i na Radzie Krajowej PO. W zasadzie, spokojny jest tylko Prezydent Komorowski. Dlaczego ? Bo zawsze jest spokojny. A jutro Marsz Niepodległości, który może zakończyć się użyciem przemocy i rozróbą przygotowaną przez blokujących. Dochodzimy do granic absurdu. Oto, jakaś garstka lewaków, nawiedzonych artystów i importowanych anarchistów z Niemiec rzuca się po prostu na Nasze – Polskie – Święto Niepodległości. Nie ma reakcji Premiera, nie ma reakcji Prezydenta, nawet apelu o rozsądek do rozgorączkowanych zadymiarzy z lewego krawężnika. Na nasze wewnętrzne podniecenie nakłada się rychły krach włoskich finansów, a więc i całej strefy euro. By nikt nie czuł się bezpieczny, Iran daje jasno do zrozumienia, że jego rakiety mogą dosięgnąć większości europejskich stolic, gdyby jego instalacje atomowe zostały zaatakowane na przykład przez Izrael. I w końcu Rosjanie, gdyby coś szło nie po ich myśli, mogą nam zakręcić kurek gazowy. Mamy polityczną kumulację i to w skali globalnej. Prezes PiS może dostać nawet swój Budapeszt dość szybko, ale nie wiem, czy będzie to taki Budapeszt, jaki brał swego czasu Viktor Orban. Co więcej, może być w Europie więcej „Budapesztów”. Dobrze, że TVN i TVN 24 chłodzi nasze nastroje i rzeczowo, systematycznie stara się dobić prawicę przy użyciu jej dawnych i niedawnych żołnierzy. Jak już będzie Budapeszt, redaktorzy także staną na wysokości zadania, jak zawsze w polskim dziennikarstwie telewizyjnym. Ciekawe, czy Zbigniew Ziobro ma świadomość, że jego pięć minut już mija, że nawet nie zdąży spojrzeć na zegarek, jak zgasną w studiu reflektory.
gg
Inne tematy w dziale Polityka