Grzegorz Gołębiewski - grzechg Grzegorz Gołębiewski - grzechg
344
BLOG

NIEMCY MAJĄ EUROPĘ?

Grzegorz Gołębiewski - grzechg Grzegorz Gołębiewski - grzechg Polityka Obserwuj notkę 0

 

          

            Minęły dwa dni od wystąpienia Szefa MSZ w Berlinie, a ton większości komentarzy wciąż ten sam: od aplauzu dla ministra i jego obrony do potępienia. Nawet głosy dość wyważone niewiele wnoszą. Krzysztof Kłopotowski pisze o tym przemówieniu R. Sikorskiego: „.....w jego wizji Unii Europejskiej możemy pozostać Polakami we własnym państwie, aczkolwiek na wyższym stopniu rozwoju cywilizacyjnego”.  No, nie jest to Panie Redaktorze żaden HIT. Wizja, w której nie mielibyśmy pozostać Polakami już była i jest na pewno Panu znana. Ja rozumiem ten ton emocji, za i przeciw, ale żeby z wystąpienia ministra Sikorskiego wyprowadzać tezę, że od 30 lat nie było takiej wielkiej idei politycznej płynącej z Polski? Odnoszę wrażenie, że cała ta wyjątkowa i historyczna sytuacja odbiera nawet mądrym ludziom trzeźwość spojrzenia na Polskę i Europę. Do rzeczy.         

     

          Zacząć wypada od tego, że Radosław Sikorski poprzez swoje wystąpienie osiągnął coś bardzo ważnego dla Polski - poinformował opinię publiczną, że właśnie na naszych oczach zmienia się w tempie ekspresowym cała Europa, wszystkie dotychczasowe zasady i układy przestają obowiązywać łącznie z Traktatem Lizbońskim. W końcu planowane podpisanie umowy pomiędzy dziewięcioma (sześcioma?) państwami strefy euro wzorem Schengen, to próba jego ominięcia. Zresztą trudno się dziwić, bo czasu jest niewiele. A to, że projekt budżetu Irlandii jest najpierw analizowany w Bundestagu, a nie w samej Irlandii też już nikogo nie dziwi. Nawet to, że Włochom dyktuje się to, co mają robić. Takie nowe czasy.

 

             O dominacji niemieckiej na kontynencie piszą od dawna europejskie gazety od Londynu po Włochy, i to niekoniecznie tytuły eurosceptyczne. Swoim przemówieniem Radosław Sikorski unaocznił ten fakt Polakom. I chwała mu za to. Nie ma natomiast w tym wystąpieniu żadnej wizji. Podkreślam, żadnej. Stany Zjednoczone Europy to oczywiście retoryka i nic więcej, bo sam Sikorski nie chciałby zapewne mieszkać w polskim Ohio. Nasz minister potwierdził jedynie, że Polska wie o tym, że Niemcy rządzą Unią Europejską i Parlamentem Europejskim, a Grupa Frankfurcka powołana w październiku już zaczyna rządzić. I w zasadzie dodał implicite, że Polska akceptuje ten stan rzeczy, co więcej chce by Niemcy jeszcze bardziej rządziły Europą, bo są silne i tylko one mogą tę Europę uratować przed krachem. I co już mniej ważne dla samych Niemców, minister Sikorski dał do zrozumienia, że Polska popiera Niemcy na tej drodze, poprze nawet jeszcze bardziej, ale chciałaby mieć coś do powiedzenia, bo do te pory nie miała. Według mnie to naprawdę wszystko, co wynika skądinąd z ważnego wystąpienia Radosława Sikorskiego. I w sumie dobrze, że ono nastąpiło. I nie jest aż tak istotne, że w Berlinie, a nie w polskim Sejmie. Biorąc pod uwagę wybitnie narcystyczne skłonności Szefa MSZ- tu, na pewno polepszyło mu to jego ogólne samopoczucie. A samopoczucie Ministra Sikorskiego jest teraz, w obliczu możliwego upadku euro i całej Unii, bardzo, bardzo ważne. No i, jak zauważył w telewizji sam Pan Minister, CNN też go pyta. A to już jest coś, a może i więcej. Niemcy i tak robią swoje, przygotowują alternatywne scenariusze rozwoju sytuacji, łącznie z powrotem do marki, co byłoby zresztą fatalne w skutkach dla niemieckiego eksportu. Krótko mówiąc, projekt Europy z dominującą rolą Niemiec jest realizowany od dawna, tyle tylko, że nie wszystko idzie po myśli jego autorów. I nie ma w tym żadnej Rzeszy – czwartej czy piątej. Silne, bogate państwo europejskie założyło sobie, że chce mieć jak największe wpływy w Europie. I ma te wpływy. Czy Niemcy naprawdę potrzebują tu Polski i czy w zamian za poparcie Sikorskiego i Tuska postawią nam krzesło przy swoim stole? Śmiem wątpić. Berlin cieszy się oczywiście z postawy naszego rządu, ale to może jedynie służyć, tak cenionemu w Alejach Ujazdowskich, „pijarowi” Niemiec. Wielu polityków francuskich, nie wspominając o Brytyjczykach ostrzega przed oddaniem Unii we władanie Niemiec. Jest to o tyle zabawne, że to oddanie już nastąpiło. Negocjowane są tylko warunki. I tu rzeczywiście Polska ma obowiązek i prawo jako duży kraj Unii domagać się głosu dla siebie. I mieć udział w budowaniu nowej Europy. Co istotne, nie jest dziś wcale przesądzone, że będzie to Europa, w której utracimy resztę naszej suwerenności gospodarczej i politycznej. To jeszcze się waży. Także to , ile będzie w tej nowej Europie prędkości, jąder, grup i kto będzie razem z Niemcami decydował o jej najbliższej przyszłości.

Ale może się zdarzyć i tak, że upór Angeli Merkel doprowadzi w końcu do krachu euro i nastąpi powrót do bardzo silnej marki niemieckiej, która rozłoży eksport Niemiec A z tego głównie wynika dzisiejsza potęga tego państwa w Europie. Cieszyć się też nie będzie z czego.Słabsze Niemcy, mocniejsza Rosja i Francja. Polska jest w dużym stopniu zdana na siebie. Ale to nie musi być wcale naszym przekleństwem. Powróćmy na początek do polityki środkowo - europejskiej. Przynajmniej spóbujmy.   

GG

 

 

        

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka