Przestańcie walić w Tuska. Nie dlatego bynajmniej, że nie zasługuje na krytykę, nawet bezlitosną. Problem jest daleko szerszy. Kilka milionów Polaków głosowało na partię, która cztery lata temu obiecywała Polsce i Polakom nowa krainę szczęśliwości, która jeszcze dwa miesiące temu twierdziła, że 300 miliardów złotych z UE, to tylko formalność, a sama Unia trzyma się mocno jak Chińczyki, albo jeszcze mocniej. Olbrzymia większość fanów PO, tak się wydaje, nawet nie rozumie do końca, że głosowała po raz kolejny na utopię i partię władzy. I nie jest to przejaw mikrych intelektów zwolenników Tuska, a raczej przejaw skutecznej machiny medialnego opętania tak wielu ludzi w Polsce, że tylko euro, tylko Niemcy, tylko Radosław Sikorski. Dlatego zamiast kolejnych rozważań, dla przypomnienia, krótki tekścik, czym może się skończyć budowanie krainy szczęśliwości:
"Pyszna berlińska herrrrbata"
Marian od dawna kochał Platformę Obywatelską, wielbił premiera Tuska, a portret Radka Sikorskiego wisiał w kuchni tuż obok zdjęcia z wakacji. Męczyła go już nieznośna polskość, uwierała jak zbyt ciasna koszula. Czuł potrzebę wyzwolenia się z tego nieznośnego stanu, ale nie wiedział jak, był po prostu strachliwy. Zakupy robił już tylko w Lidlu, ale co z tego, skoro tyle towarów miało jakieś polskie napisy. Kiedy więc usłyszał Ministra Sikorskiego w Berlinie, od razu chwycił wiatr w żagle. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki świat zaczął normalnieć. Wszedł do sklepu.
- Poproszę paczkę herrrrbaty! – niemal wykrzyknął.
- Chyba herbaty? – zapytała wystraszona ekspedientka.
- Herrrrbaty ! - powtórzył jeszcze głośniej.
Ekspedientka spojrzała na Mariana i podała mu trzęsącą się ręką herbatę. Marian wychodząc, powiedział jeszcze na pożegnanie: - Lubię z cukrrrrem!.
Był teraz jakiś silniejszy, bez kompleksów, czuł jak nieznośna polskość powoli go opuszcza.I pomyślał sobie jeszcze śmiało: Eurrrropa! Eurrropa!
Zauważył, że wielu ludzi zaczyna się do niego uśmiechać, są przyjaźni, znikły gdzieś zaciśnięte twarze, a na ulicach leżą porozrzucane moherowe berety. Uciekli, uciekli – pomyślał. W ogóle wokół zapanował jakiś porządek, wszyscy szli równym krokiem, do przodu, przed siebie. Marian wsiadł do samochodu i ruszył ze Strykowa do Warszawy. Było wczesne zimowe popołudnie. Do Euro 2012 już tylko cztery miesiące – liczył nerwowo w myślach. Może zdążą z A-2, może..........
I nagle znalazł się na nowiutkiej, betonowej autostradzie, mknął nią wprost do Warszawy. Najpierw myślał, że to sen, ale to działo się naprawdę, jechał A-2 za kierownicą nowiutkiego Audi Q7. Poczuł błogi stan, aż nagle usłyszał: Halt! Halt !
Zatrzymał samochód. Myślał, że to policjant, ale to była piękna blondynka.
- Pan do Warrrrrszawy? – zapytała zalotnie.
**************
Idąc tropem zachwytów nad wystąpieniem szefa MSZ-tu w Berlinie można sobie łatwo wyobrazić, jak wyobrażają sobie wyznawcy PO rolę R. Sikorskiego w Europie:
Minister Sikorski siedział zamyślony przy swoim biurku i rozważał jak dalej ułożyć sprawy Europy. Wiedział, że jego głos waży więcej, niż Wall Street.
Angela Merkel siedziała w gabinecie, cała w napięciu i czekała na sygnał telefonu. Dlaczego Radek nie dzwoni? Dlaczego jeszcze nie podjął decyzji, co dalej z Europą ? – myślała z niepokojem. Aż nagle jest znajomy sygnał, znajoma melodia la, la, la. Dzwoni Radek i mówi wyraźnie: - Podjąłem decyzję o przyszłości Europy, Twojej przyszłości, o euro. Możesz spać spokojnie – powiedział i odłożył słuchawkę.
Kanclerz odetchnęła z ulgą i dała znak swoim ministrom, że wszystko jest O.K. Podskoczyli z radości.
Giełdy na całym swiecie od razu poszybowały w górę, Europa zaczęła w końcu oddychać, świeżym wiosennym powietrzem nowej koniunktury w nowej wspaniałej, całkowice zjednoczononej Rzeczywistości.
.........Czas kończyć, redaktor Skórzyński straszy w TVN polskich przedsiębiorców plajtą, a czterech ekonomistów modli się o euro. Takiego cyrku w mediach nie było nawet za Gierka.
gg
Inne tematy w dziale Polityka