Grzegorz Gołębiewski - grzechg Grzegorz Gołębiewski - grzechg
259
BLOG

"FARCIARZE" Z INTERNY - P.S.

Grzegorz Gołębiewski - grzechg Grzegorz Gołębiewski - grzechg Polityka Obserwuj notkę 2

Zacna lista nazwisk z ośrodka wypoczynkowego w Jaworzu została podana przez Kokosa26, wielu najważniejszych polityków, uczestników i budowniczych Okrągłego Stołu. (notka "Internowani farciarze" - http://kokos.salon24.pl/371066,internowani-farciarze). Czy to przypadek, czy nie, nie jest to aż tak ważne. Ot, taka logika reżymu, by co bardziej znacząych i nie tak zaciekłych przeciwników komuny potraktować łagodniej. 30 lat - okrągła data.  Niewiele się mówi o tamtych dniach i miesiącach. Trendy jest puszczać lizusowkie kompilacje muzyczne w hołdzie kanclerz Merkel.

 

Nie chcę powtarzać, w jak trudnych, więziennych warunkach przetrzymywano w obozach internowanych wielu działaczy Solidarności, NZS, organizacji opozycyjnych. Skoro 13 grudnia jest już blisko, to krótka osobista refleksja. Cztery dni po zadymie całkowitego zamalowania napisami właściwymi Wydziału Nauk Społecznych UAM (tuż po rozpoczęciu Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej -1982) trafiłem do Zakładu Karnego w Gębarzewie. Wysoka rozsuwana brama, wysokie druty, wieżyczki i baraki. Potem kilka godzin w celi z metalowym łożem i kilkunastosobowa cela z innymi internowanymi. Po interwencjach MCK, cele od niedawna były otwarte od 9-tej do 16-tej. A ponieważ siedział z nami Prezes Polskiego Związku Brydżowego w Poznaniu toczyliśmy w tych godzinach nieustający turniej brydża sportowego, aż do opuszczenia tych murów. Po co  o tym piszę? Nie dlatego, by wspominać. Jedynie dlatego, że dla mnie były to chwile niezwykłej solidarności między ludźmi, którzy znaleźli się w niemałej opresji życiowej, pracownicy zakładów, naukowcy, studenci. Trafiłem "szczęśliwie" na czas, gdy reżym chciał pokazać jaki jest wielkoduszny i cywilizowany. Nie interesuje mnie nawet specjalnie, w jakich warunkach siedzieli niektórzy liderzy. Najgorsze jest to, że po 30 latach przypinają sobie wszytskie ordery i zasługi. Osobiście czuję się też farciarzem. Ale i pechowcem. Farciarzem, bo doświadczyłem niezwykłej serdeczności wielu ludzi. Pechowcem, bo dałem się zwinąć. Do tego w dniu egzaminu. Prędzej czy później historia wyrówna rachunki, obnaży kłamstwa, a także zrzuci z piedestału fałszywych bohaterów. Podejdźmy do 13 grudnia spokojnie. Niech dziennikarze i historycy zapisują to wszystko, co mają do powiedzenia ludzie, którzy płacili po 13 grudnia wysoką cenę za wolność. Bo zapomnimy! Ta jedna wielka hałastra politycznych celebrytów, zajętych (Boże, nie grzmisz!) nowym rozkładem jazdy PKP i pociągiem do Berlina (prof. Dudek twierdzi, że tam jedziemy), tak naprawdę za nic ma tamte trudne dla Polaków dni. A mimo to wszyscy jesteśmy farciarzami, Drogi Autorze w odpowiedzi na Twój wpis. Tak, długo jak mamy szansę jechać pociągiem do wolności.      

GG

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka