Przywołam tu francuską komedię z lat siedemdziesiątych z niezapomnianym Louis de Funes pod tytułem „Zawieszeni na drzewie”. Tytułowe drzewo uratowało pasażerów i samochód przed runięciem w przepaść. Odnosząc to do Unii Europejskiej mamy właśnie taką sytuację po szczycie 27 państw w Brukseli. A idąc dalej można powiedzieć, że owe drzewo to narody Unii Europejskiej, samochód to gospodarki tych krajów, a pasażerowie to elity polityczne zarządzające dziś Europą. Jest jeszcze pytanie o kierowcę pojazdu i tu trzeba wskazać na kanclerz Angelę Merkel, która osiągnęła na szczycie połowiczny sukces.
To właśnie narody tworzą bogactwo. Nikt inny. Nie czynią tego same z siebie instytucje finansowe, które uniezależniły się niemal całkowicie od rządów i chcą dyktować swoje warunki nie tylko dla Europy. „Pusty” pieniądz, który krążył przez dwie dekady w USA i w Europie doprowadził do największego kryzysu (nie tylko strefy euro) gospodarczego i finansowego porównywalnego tylko z latami trzydziestymi. Tylko dzięki narodom Europy, tworzącymi realne dobra, Unia Europejska jeszcze wisi na drzewie, jest na nim zawieszona i nie wie naprawdę co dalej. Tak, jak w niezapomnianej komedii, wszyscy w europejskim aucie szamocą się i szukają pomocy. W filmie ta pomoc w końcu nadeszła z zewnątrz. Tu nie będzie tak łatwo. Na ratowanie Unii nie mają ochoty ani Amerykanie, ani Chińczycy. Ani też Rosjanie (mający spore rezerwy), którzy sami stoją najprawdopodobniej w obliczu największej od 20 lat dekompozycji układu politycznego.
Polska jest częścią rynku europejskiego, jest także członkiem Unii Europejskiej, ale nie jest członkiem strefy euro. Drzewo, na którym siedzi cała brukselska biurokracja i rządy państw 17 – ki i całej 27-ki też ma granice wytrzymałości. To, co postanowiono dziś w nocy w Brukseli, to tylko próba przetrwania w tym zawieszeniu. To próba ratowania samochodu przez jednych, kosztem drugich. To próba wmówienia, że kierowca może nie jechał zbyt ostrożnie, ale teraz pasażerowie nie mogą sobie ot tak wysiąść z pojazdu i patrzeć jak inni spadają w przepaść. Po prostu spadajmy ewentualnie razem. Zróbmy „zrzutę” na ratowanie auta, chociaż mieliśmy jechać nim zupełnie w innym kierunku. W kierunku wspólnej Europy, gdzie głos każdego pasażera liczy się jednakowo.Niestety, po siedmiu latach członkostwa Polski w UE, bardziej przypominamy austopowicza, którego bohater filmu zabrał w podróż.
Donald Tusk siadł obok kierowcy i wydaje mu się, że jest niemal pilotem nowego kierunku jazdy. Ale dokąd prowadzi ta trasa, to nawet nie wie dziś Kanclerz Niemiec. Choć bardzo by chciała, żeby to była droga do Wielkich Niemiec. Warto naprawdę powrócić do klasycznej ekonomii. To narody tworzą bogactwo, a nie świat wirtualnych finansów. I nie może zbyt długo trwać układ, w którym jedni (Niemcy) bogacą się dzięki temu, że inni żyją na kredyt (Grecja, Włochy). Unia Europejska wisi na drzewie. I nikt jej, przynajmniej dziś, nie wybawi z tej opresji. A drzewo pozostanie na kolejne długie dekady.......
gg
Inne tematy w dziale Polityka