Grzegorz Gołębiewski - grzechg Grzegorz Gołębiewski - grzechg
412
BLOG

NOWE ELITY PILNIE POTRZEBNE.

Grzegorz Gołębiewski - grzechg Grzegorz Gołębiewski - grzechg Polityka Obserwuj notkę 5

                    Skoro niektórzy sprowadzają obecny chaos do walki FED i Goldman Sachs z Niemcami o dyktat w Europie, to zgódźmy się: coś jest na rzeczy. Wielcy bankierzy knują, jak nas oskubać, od małego Kazia do skarbca Deutsche Bank. W Polsce, i słusznie, większość publicystów (nie tylko prawicowych) upatruje największego zagrożenia w postępującej dominacji Niemiec w Europie. Szczyt w Brukseli potwierdził to jednoznacznie. Ale w zasadzie, z kim my dziś sąsiadujemy od zachodu i kto jest tak naprawdę groźny. Niemcy są narodem zdyscyplinowanym, gotowym na wyrzeczenia i cierpliwym. Zrobią prawie wszystko, co każą im zrobić jego elity. Kilkadziesiąt milionów Niemców tak jak ich sąsiadów Polaków po prostu „zasuwa” codziennie do roboty. Czy oni chcą dominacji w Europie? Kto by nie chciał? To w końcu wiele profitów, które dla przeciętnego Niemca przekładają się na lepsze zarobki i gwarancję, że ich system emerytalny nie zbankrutuje za 20 lat. Czy mają poczucie wyższości nad innymi narodami ? Wielu tak sądzi i to w odniesieniu nie tylko do Polaków. Ale o planowanej z żelazną konsekwencją dominacji w Europie i walce łeb w łeb z USA (jak to trafnie zauważa w WP prof. Jadwiga Staniszkis) decydują niemieckie elity finansowe i polityczne. Coraz częściej zresztą wbrew demokratycznym zasadom przyjętym przez założycieli Wspólnoty Węgla i Stali.

 

              To, co przeraża, to zachowanie w tej sytuacji polskich elit politycznych i finansowych. Można z nich kpić i oskarżać je o wyprzedaż Polski i naszej suwerenności za zupełnie dziś iluzoryczne profity bycia w nowej Unii Europejskiej, ale czas wreszcie zauważyć, że mamy coraz mniej wpływu na to, co robi rząd RP na arenie międzynarodowej, jak traktuje Sejm RP i własne społeczeństwo. I co najgorsze chyba, że wielkie miejskie elektoraty decydujące o demokratycznych wyborach nad Wisłą, są coraz bardziej skundlone, że ich „haj lajfem” jest sobotni grill i hipermarket. Z jednej strony mamy elity niemieckie myślące strategicznie o Europie, tworzące ją od 60 – ciu lat, z drugiej zbiorowisko ludzi, którzy od 20 lat, poza wpuszczeniem do Polski wielkiego kapitału i tworzeniem warunków dla bogacenia się swoich, niewiele zrobiły dla wzrostu naszej pozycji w Europie. Wystarczy wspomnieć o zupełnym porzuceniu idei stworzenia silnej wspólnoty państw Europy Środkowej i niemal zupełnym braku zainteresowania elit finansowych dla wzrostu innowacyjności polskiej gospodarki i działań na rzecz polskiej nauki. 20 lat to spory kawałek czasu i wystarczający, by dorobić się choćby dwóch, trzech uczelni prywatnych kształcących kadry na poziomie światowym, czy choćby jednego centrum nowych technologii z prawdziwego zdarzenia – ze środków prywatnych wielkiego kapitału. To obciąża bezpośrednio polski biznes, duże polskie firmy z udziałem Skarbu Państwa i kolejne rządy, który nie stworzył ku temu sprzyjających warunków. Zamiast generować przez ostatnie 20 lat polskie ambicje, spełniać polskie marzenia, zostaliśmy sprowadzeni (ale też sami daliśmy się sprowadzić) do masy produkcyjnej z fajrantem na niedzielne zakupy.

 

    Nie łudźmy się, większość Niemców żyje dostatnio i chce mieć święty spokój. To dostatnie życie pozwala im na więcej zróżnicowanej konsumpcji, ale to życie nie prowadzi do marzeń o kolejnej Wielkiej Rzeszy. Podatność na takie hasła przychodzi wtedy, gdy w oczy zagląda kryzys. To uproszczenie, ale wybory w 1933 roku są tego dowodem. Nie można więc ani Niemców jako całość oskarżać, ani też ze wszystkiego rozgrzeszać. Bo wielu z nich uważa, że są narodem lepszym niż inne. Profesor Jadwiga Staniszkis pisze w dzisiejszym felietonie (w Wirtualnej Polsce) o tym, że „będziemy silni tylko silną gospodarką, a nie pchaniem się do klubu bez pamiętania, że nie stać nas nawet na składkę.” 

 

    Nie możemy sobie pozwolić dziś na wyjście z UE, na co mogą sobie pozwolić Brytyjczycy, ale nie musimy też oddawać resztek naszej niezależności gospodarczej i politycznej. Nie jesteśmy Brytanią, ale jesteśmy Polską.

 

 

 Zasmucające jest to, że tak wielu dojrzałych Polaków nie docenia siły i potencjału swojej własnej Ojczyzny. Być może dlatego, mamy właśnie takie, a nie inne elity rządzące wielkim krajem w środku Europy. Tyle mądrych rozwiązań i koncepcji, analiz i komentarzy można przeczytać w niektórych niezależnych mediach. To dowód na to, że – tak jak zawsze – w Polsce są środowiska myślące w pierwszej kolejności o interesie Polski, a nie o mniej lub bardziej sztucznych tworach politycznych. Tak długo, jak Unia Europejska była jedynie strefą wolnego handlu, tak długo sprzyjała rozwojowi kontynentu, a konkurencja między Francuzami i Niemcami per saldo była korzystna dla całej Europy.

 

         Nic nie zmieni się wokół nas jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Już mamy w Polsce w przestrzeni publicznej miękki totalitaryzm. A może być jeszcze gorzej. Są tylko dwa scenariusze zmiany tej sytuacji: pokojowy (demokratyczny) i rewolucyjny oparty na powszechnym proteście społecznym. Polacy w organizacji sprzeciwu mają spore sukcesy, ale wydaje się, że droga do wejścia na scenę polityczną elit patriotycznych skupionych na tworzeniu silnej polskiej gospodarki i prowadzeniu samodzielnej polityki w Europie wiedzie przez żmudną budowę szerokiej formacji politycznej. Formacji, która będzie atrakcyjna dla młodego pokolenia konserwatystów. Może dla czytających wyda się to nic nie znaczącym faktem, medialnym „michałem”. Grupa młodych ludzi, bez sponsorów, za własne pieniądze, od kilku la odtwarza przedwojenne ulice Warszawy w technice HD. Setki godzin pracy w archiwach, a potem tysiące godzin komputerowej obróbki. Dla mnie (osoby nie mieszkającej w Warszawie) są to ludzie, którzy dają przykład nowoczesnego patriotyzmu, wielkiego szacunku dla swojej stolicy i historii 20 –lecia międzywojennego. To są ludzi takiej elity, o jakiej marzę, by dominowała w demokratycznej Polsce.

 

Nadchodzą czasy patriotyzmu i nowoczesnej walki o wolność i suwerenność Polski. Zgadzając się z Panią Profesor Jadwigą Staniszkis stawiam pytanie o receptę dla formacji politycznej, która przygotuje do władzy w Polsce nowe elity polityczne, zdolne do konkurencji z największymi graczami w Europie.

 

Dzisiejsza, podzielona prawica, to stanowczo za mało, by pokonać zdegenerowany obóz polityczny, zresztą wcale nieeuropejski, a właśnie zaściankowy. To także za mało, by odwrócić niepokojące tendencje w wielkomiejskim elektoracie skupionym na świętym spokoju. Spokojnie – mieszkańcy Warszawy, Poznania i Wrocławia -  i tak nie będzie. Ostrzeżenie Jarosława  Kaczyńskiego przed utratą suwerenności nie jest nic, a nic przesadzone.         

 Nie jesteśmy Wielką Brytanią, ale jesteśmy Polską.

GG                         

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka