Naczelny S24 zakomunikował, że czeka na wspomnienia z 13 grudnia 1981 roku. I bardzo słusznie. Dorzucę wkrótcę własną cegiełkę.
Ale trzeba grzmieć na to, co dzieje się w mediach w przeddzień tragicznej dla Polski okrągłej rocznicy. Tak, chodzi znowu o TVN 24. To, że stoją na słusznych pozycjach, to mniejsza o to. Kilka minut temu wysłuchałem tego co mówił niejaki profesor K. Kik. Postać znana przynajmniej z ekranu tej stacji. Pan Kik powiedział, że w sytuacji, gdy rząd i Premier Donald Tusk walczą o to, by kryzys nie uderzył w Polskę, budzą się w tych dniach do życia radykałowie, któzy doprowadzili do wprowadzenia w Polsce stanu wojennego. Mając oczywiście na myśli PiS, żeby nie było nieporozumień.
Po trzydziestu latach od wprowadzenia stanu wojennego słyszę dokładnie te same słowa, w wolnej i demokratycznej Polsce, które słyszałem z ust generała Jaruzelskiego i innych sprawców stanu wojennego. Mamy wolność słowa, mamy jeszcze. Niech Pan Kik mówi w TVN 24 co chce, bo nawet młody dziennikarz starał się dopowiedzieć, że PiS zajął stanowisko w najważniejszych sprawach kraju kilka dni temu. Pan Kik jest zaprzeczeniem słowa profesor. Oto mamy jeszcze dziś piewcę stanu wojennego, i to live, w przedpołudniowej telewizji. Emocje biorą górę, ale to jest już prawdziwa makabra.
Inne tematy w dziale Polityka