Grzegorz Gołębiewski - grzechg Grzegorz Gołębiewski - grzechg
348
BLOG

Bunkier telewizyjny 2011

Grzegorz Gołębiewski - grzechg Grzegorz Gołębiewski - grzechg Polityka Obserwuj notkę 0

              Trwa niekończąca się dyskusja na S24, czy organizowany dziś przez PiS Marsz Niepodległości i Solidarności to dobry pomysł. Szczególnie właśnie dziś, w 30 -tą rocznicę wprowadzenia stanu wojennego. Może najpierw trzeba byłoby przeprowadzić analizę pozytywną sytuacji na polskiej prawicy z wnioskami na przyszłość, a potem dzielić włos na czworo, wysuwać kolejne oskarżenia, że Prezes Jarosław jest zły. 

                    Jest na pewno wiele osób, które wolałyby w tym dniu spotkania się wszytskich liderów prawicy w jednym miejscu, pod jednym sztandarem. Ale to dziś jest nierealne. Prawo i Sprawiedliwość, z którego odchodzą lub są usuwani kolejni działacze, mimo wszytsko, utrzymuje jako jedyna partia prawicowa, liczące się w Polsce poparcie wyborców. Niech krytycy Jarosława Kaczyńskiego zaczną swoje analizy od  tego jednego, drobnego faktu. Ruch w kierunku jednoczenia prawicy i tak musi wkrótce nastąpić, ponieważ będzie wywołany przez nadchodzący kryzys, który dotknie większość społeczeństwa. Nie będzie wtedy czasu na spory wewnętrzne. Ponadto, mamy dzis rzeczywiście do czynienia z zagrożeniem suwerenności Polski, a co gorsza, także z początkiem miękkiej dyktatury, na razie z Sejmem, działającymi partiami politycznymi i wolnymi (?) mediami. Tak wolnymi, że najchętniej widziałbym dziś i PiS, i Solidarną Polskę, i PJN, gdzieś w okolicach bunkra, z którego emitowano pierwsze dzienniki telewizyjne stanu wojennego. 

 

                               Mija 30 lat i z ekranów telewizyjnych sączy się głównie konieczność dziejowa. Jedna konieczność, to konieczność wprowadzenia stanu wojennego, by uchronić Polskę przed narodową tragedią. Druga, to budowanie z bogatymi państwami UE czegoś na kształt UE bis, która nie rozwiąże problemu gigantycznych długów, za to pozbawi Polskę olbrzymich rezerw dewizowych. Warto pamiętać, że nasze 10 mld euro rezerw, to jak 50 mld euro rezerw niemieckich, co najmniej. Wynika to choćby z olbrzymiej różnicy potencjałów gospodarczych. Krótko mówiąc,  dla Polski to ogromny koszt. W tej sytuacji, organizacja Marszu przez PiS nie wydaje się żadnym nadużyciem. Obawiać się raczej można, czy manifestacja nie zostanie wykorzystana przez rząd do prowokacji, która ma sprowadzić ją do zadymy. Platforma  prowadzi politykę zmierzającą do całkowitej marginalizacji PiS-u. Prezes Kaczyński nie jest potrzebny już premierowi Tuskowi. Tusk bowiem dostrzega, że cokolwiek zrobi zyskuje to akceptację sporej części społeczeństwa. Euro nie, ale jak musicie wyłożyć tam te nasze rezerwy, żeby się to kręciło i był w Polsce spokój, to wykładajcie. Tak zdają się mówić ludzie, w dużej mierze opierający swoje poglądy na przekazie telewizyjnym, wygodnictwie niemyślenia, egoizmie i przeświadczeniu, że Tusk wie, co robi. 

 

                           Platforma wie co robi. Wybrała opcję "gramy z Niemcami". Niemcy zresztą postawiły w Brukseli na swoim, ale to wcale nie znaczy, że cieszy się Wall Street. Kto tu zresztą ma powód do zadowolenia, poza Davidem Cameronem? Nawet jeśli  strefa euro padnie, Wielka Brytania będzie prawdopodobnie jedynym krajem w Europie obok Niemiec, który wyjdzie cało z opresji. Cało, nie znaczy wcale, że bez spadku koniunktury gospodarczej. Polska, co raczej mało prawdopodobne, już nie wycofa się z przystąpienia do UE bis. Dlatego, może uda się jednak w najbliższych tygodniach doprowadzić do rozmów liderów ugrupowań prawicowych. W równym stopniu zależy to od nich wszystkich. I może to być świadectwo odpowiedzialności za państwo. 

                       Jeśli komuś się wydaje, że Wielka Brytania rozsyła do swoich ambasad specjalne instrukcje na wypadek krachu, a bank UBS zaleca kupowanie konserw, dla żartu, to grubo się myli. To nie jest  przedstawienie kabaretowe. Kabaret polityczny uprawiają media elektroniczne w Polsce, codziennie, 24 godziny na dobę. Dlatego właśnie coraz bardziej przypominają najbardziej prymitywną propagandę DTV stanu  wojennego. Bez urazy, pracują w nich jeszcze pojedynczy dziennikarze, którzy tej narracji nienawiści wobec opozycji się nie poddają. Choć, niektórzy jej liderzy są teraz ulubieńcami komercyjnych anten. Cokolwiek się zdarzy dziś, jutro, za trzy miesiące, nadszedł czas na pozytywne zmiany na polskiej prawicy. 

gg   

           

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka