0 obserwujących
41 notek
38k odsłon
  8152   1

Dziadek z Wehrmachtu. Jak było naprawdę?

 

W ostatnich dniach i tygodniach ukazało się wiele artykułów nawiązujących do sprawy „dziadka z Wehrmachtu” z kampanii prezydenckiej 2005 roku. W myśl pojawiającej się w mediach wersji, to Jacek Kurski miał „wyciągnąć” Tuskowi przeszłość przodka, co miało być zagraniem niemoralnym i haniebnym. Tego typu teksty ukazały się na łamach m.in.: Polski The Times, Faktu, Gazety Wyborczej, Rzeczpospolitej. Jak było naprawdę?
            Jak się okazuje przedstawienie Kurskiego, jako odpowiedzialnego za wprowadzenie do przestrzeni publicznej informacji o dziadku Tuska, jest kolejnym medialnym artefaktem. Pierwszy raz o fakcie (wtedy jeszcze plotce, pogłosce) wspomniał Piotr Najsztub, prowadząc wywiad z Donaldem Tuskiem. Ukazał się on na łamach „Przekroju” 3 października 2005 r. Poniżej dokładny cytat tamtej rozmowy.
P. Najsztub: „Czy pana dziadek służył w Wehrmachcie?
D. Tusk: Obaj dziadkowie wojnę spędzili godnie, jeden w dwóch obozach koncentracyjnych, a drugi…
P. Najsztub: Pytam, bo huczą czarne plotki, pomówienia. Może za chwilę ktoś coś takiego o pana dziadku będzie kolportował i zanim pan się przebije ze skutecznym sprostowaniem, może minąć tydzień i to wtedy pan będzie ofiarą prowokacji.
D. Tusk: To jest jedna z 20 paskudnych plotek, jakie moi konkurenci rozsiewają na mój temat”.
16 października 2005 r. Angora publikuje wywiad z Jackiem Kurskim. Kluczowy fragment znajduje się poniżej:
K. Pastuszko: „Zaczyna pan wyciągać haki na drugą turę?
J. Kurski: Nie. Mówię prawdę.
K. Pastuszko: A czy to prawda, że jednym z planowanych przez was haków było ubranie Donalda Tuska w mundur żołnierza Wehrmachtu?
J. Kurski: To obrzydliwe. To, że w jego domu mówiło się po niemiecku, nie oznacza, że trzeba go przebierać w mundur.
K. Pastuszko: Po niemiecku?
J. Kurski: Rodzice Tuska byli gdańszczanami i mówili po niemiecku. Pisał o tym wiele razy w swoich książkach. Jest natomiast półmrok niedomówień i tajemniczości na temat dziadka Donalda Tuska. Sądzę, że w jego interesie leży wyjaśnienie tej kwestii. W przypadku wyborów prezydenckich Polacy mają prawo wiedzieć wszystko o kandydacie.
K. Pastuszko: Rozumiem, że pan wie?
J. Kurski: Niczego nie wiem na pewno. Poważne źródła na Pomorzu mówią, że dziadek Tuska zgłosił się na ochotnika do Wehrmachtu. Na Pomorzu zdarzało się często wcielanie do Wehrmachtu, ale siłą. Cokolwiek było z jego dziadkiem nie winię za to Donalda Tuska. Winię go jedynie za tolerowanie plotek na ten temat. Powinien albo zaprzeczyć, albo potwierdzić, a nie milczeć. To już nie jest jego prywatna sprawa. Tusk nie kandyduje na prezydenta Sopotu, tylko prezydenta Polski”.
W mediach zaczął dominować jeden typ przekazu - Jacek Kurski wyciąga haki na Donalda Tuska. W konsekwencji poseł został usunięty ze sztabu wyborczego Lecha Kaczyńskiego. Siła oddziaływania mediów polega na tym, że ich przekaz, nie ważne czy prawdziwy, czy fałszywy, pociąga za sobą rzeczywiste konsekwencje. Po raz kolejny potwierdza się aktualność sentencji Josepha Goebbelsa, że „kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą”.
Nie wiemy na ile Tusk pogrążył się w tamtych wyborach odpowiadając na pytanie Piotra Najsztuba niezgodnie z prawdą. Wimy natomiast jedno - przyznanie, że dziadka z Wehrmachtu wyciągnął Tuskowi były naczelny "Przekroju" byłoby nieeleganckie.

 

Lubię to! Skomentuj13 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale